Separator kondensatu

Separator kondensatu, a raczej fachowo określany separator olej/woda jest urządzeniem wymaganym przez polskie prawo, do stosowania wszędzie tam, gdzie tworzy się zaolejony kondensat. Reguluje to m.in. Ustawa z dnia 27 kwietnia 2001 r. Prawo ochrony Środowiska (Dz.U. 2001 nr 62 poz. 627), Ustawa z dnia 18 maja 2005 r. o zmianie ustawy – Prawo ochrony Środowiska oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. 2005 nr 113 poz. 954) czy też Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 20 grudnia 2005 roku w sprawie opłat za korzystanie ze środowiska (Dziennik Ustaw z dnia 29 grudnia 2005 roku poz. 2176)

Tak wygląda teoria. Mimo, iż przepisy obowiązują już od wielu lat to dopiero stosunkowo niedawno zaczęły być egzekwowane. Wynikało to z braku świadomości czy też szkoleń osób za to odpowiedzialnych. Spotkałem się już z brakiem wiedzy miejskich zakładów wodociągowych na ten temat, więc nie dziwne, że przedsiębiorcy nic sobie z tego nie robili i kondensat odprowadzali do kanalizacji ściekowej. Sytuacja ta jednak uległa znacznej poprawie. Obecnie kontrole są skrupulatne niczym Urzędu Skarbowego, a za tym nikt nie przepada 😉
Popyt kreuje podaż i obecnie na rynku mamy dostępnych wiele typów separatorów kondensatu różniących się od siebie sposobem filtracji, designem i oczywiście ceną. W przypadku sprężarek kierujemy się efektywnością energetyczną, wydajnością, żywotnością czy kosztami serwisu. Separator olej/woda to jednak nie jakaś kosmiczna technologia i musimy zadać sobie, na co jest on nam potrzebny. Nie zwiększy nam produkcji, ale wygeneruje oszczędności. Chwila zamyślenia… nie to nie slogan z broszurki, to fakt. Przy zakupie widzimy koszt, który nie do końca nam się podoba, ale chcemy uniknąć kar. Przedstawię to jednak trochę inaczej.
Zainteresowałem klienta separatorem kondensatu firmy Sterling. Duży zakład produkcyjny, gdzie jak okazało się utylizacja kondensatu kosztowała ich rocznie około 30.000 zł (!!!). Widywałem wcześniej na sprężarkowni mauzera 1000 litrowego, do którego odprowadzany był kondensat ze sprężarek, zbiornika, osuszacza i filtrów, ale nie zastanawiałem się co z nim robią. Otóż zewnętrzna firma odbierała go i wystawiała faktury. Klient z początku sceptycznie nastawiony do mojej oferty patrzył na to z niedowierzaniem, gdyż oferowałem separator w cenie 3.000 zł z obietnicą, że po jego uzdatnieniu będą mogli odprowadzać go do kanalizacji. Blef? Powiedział sprawdzam. Po trzech miesiącach pracy i pobraniu trzech próbek kondensatu, miejskie wodociągi wyraziły zgodę na odprowadzenie kondensatu do kanalizacji ściekowej. Testy wypadły pozytywnie. Separator kondensatu Sterling pracuje już ponad roku i generuje jeszcze większe oszczędności niż w pierwszym roku. Teraz wystarczy po prostu wymieniać wkłady filtracyjne, a nie cały separator, a to z kolei jeszcze niższe koszty pracy urządzenia.
Separator kondensatu
Zdaję sobie sprawę, że w mniejszych zakładach tego kondensatu może nie być tak dużo, ale jeśli separator kondensatu zarobi wyłącznie na koszty utrzymania to już jest sukces. Zysk dla środowiska i dla nas, gdyż działając w zgodzie z prawem nie musimy się niczego obawiać. Bądźmy eko, bądźmy rozsądni. To naprawdę się opłaca.
Do tematu podszedłem trochę inaczej niż większość handlowców nawiedzających zakłady produkcyjne z tekstem w stylu „musicie to mieć, bo inaczej grożą Wam kary”. To jest sprzedaż, której nie jestem zwolennikiem. Znacznie lepiej, gdy klient świadomie dokonuje zakupu, wiedząc co może zyskać, a nie na czym stracić. Zapraszam do dyskusji i kontaktu osobistego.
separator olej/woda

Klucz akumulatorowy

Klucz akumulatorowy to narzędzie, które cieszy się rosnącym zainteresowaniem. Pierwsze klucze jakie były dostępne na rynku cechowała stosunkowo niewielka moc i krótka praca na baterii. Przez lata ta sytuacja uległa znacznej poprawie.

Do niedawna najmocniejszym udarowym kluczem akumulatorowym 1/2″ był klucz Ingersoll Rand W7150. Wspominam tu oczywiście o mocy faktycznej, a nie sztucznie naciąganej. Miałem już w ręku klucze, które na papierze miały 1000Nm, a faktycznie nie mogły przekroczyć mocy 600Nm na dokręcaniu. Cena czyni cuda i czasem człowiek nie chce wierzyć, że ktoś oszukuje mimo, iż logika podpowiada inaczej. Klucz akumulatorowy W7150, o którym wspomiałem przed chwilą zrobił wrażenie na nie jednym użytkowniku. Odkręcanie półosi w aucie czy łyżki od koparki nie było problemem. Moment odkręcania 1057Nm robi swoje. Klucz ten ma jedyny mankament jakim jest brak regulacji mocy. Ingersoll jednak zrozumiał to i wypuścił na rynek nowy klucz o oznaczeniu W7152, który nie dość, że ma wyższy moment odkręcania wynoszący 1360Nm (!!!) to jeszcze ma 4 stopniową regulację mocy i ledowy pierścień naokoło wrzeciona, który oświetla nam miejsce pracy narzędzia. Baterie 5Ah 20V starczają na bardzo długi czas. W moim odczuciu to najlepszy klucz akumulatorowy dla każdego serwisanta.

Klucz akumulatorowy ingersoll rand W7152

Wszędzie tam, gdzie nie ma dostępu do sprężonego powietrza czy też energii elektrycznej nowy klucz akumulatorowy Ingersoll Rand W7152 jest niezastąpiony.

Powyższy filmik to banalny test, ale widok wulkanizatora, który chwilę wcześniej męczył się swoim chińczykiem by odkręcić śrubę, bezcenny 🙂

Bardziej profesjonalne filmy można zobaczyć tu:

Zachęcam do testów, bo najprościej mówiąc, warto.

Targi pneumatyki

Międzynarodowe Targi Hydrauliki, Pneumatyki i Mechatroniki (HaPeS), bo taka jest pełna nazwa. To już dwunasta edycja tego wydarzenia. Byłem na większości z nich i mocno zastanawiam się czy będę na kolejnych.

Cztery godziny szybkiej jazdy samochodem by dojechać na miejsce i szukać parkingu, bo akurat ten dedykowany przy Centrum Kongresowym zajęty był przez ekipę budowlaną. Świetne wyczucie czasu i organizacja. Przełknąłem to i zaparkowałem na trawniku, który tymczasowo wydzielony został na cele parkingowe. Nie istotne. Kierujemy się do wejścia. Wchodzimy, płacimy i wkraczamy na teren targów.

Cisza jak w kościele. Fakt było 15 minut po otwarciu drugiego dnia targowego. Rzuciłem okiem i zeszło ze mnie ciśnienie. W połowie zapełniona hala, sztucznie przedzialona salami wykładowymi. Ze mną handlowiec, któremu chciałem pokazać jak wyglądają największe targi pneumatyki i hydrauliki w Polsce. Serio intencje miałem dobre 🙂 Skurczyło to się na tyle, że przy braku chęci wystarczyłoby 30 minut na całą imprezę. Skończyło się na 75 minutach i można powiedzieć, że był to max możliwości.

targi pneumatykiIlość wystawców i rozmach stoisk zdecydowanie mniejszy niż w poprzednich latach. Zostały jedynie wysokie ceny parkingu i biletów. Pamiętam jak w Sosnowcu można było zobaczyć naprawdę dużo produktów pokazywanych z rozmachem. Nazywanie tej imprezy międzynarodową to jak gospodarza z jedną krową, hodowcą. Nie obrażając żadnego gospodarza, bo mam do nich wielki szacunek za ciężką pracę. HaPeS to impreza regionalna z aspiracjami. Kilka ciekawych rozmów i nowych kontaktów to trochę mało licząc czas i koszty.

pneumatyka

Z ciekawszych stoisk można wyróżnić DPRS, Cejn czy Tubesa. Być może era internetu zabija wydarzenia targowe, a być może gdzieś został popełniony błąd lub też brak konkurencyjnej imprezy. Patrząc na to, co dzieje się, co 2 lata w Hanowerze na targach ComVac, to zupełnie inny świat. Szczerze wyczekuję już kolejnej edycji w 2019 roku, bo w Polsce niestety pozostaje się skupić wyłącznie na lokalnych wydarzeniach.

Mam nadzieję, że organizatorzy HaPeS obudzą się i przywrócą dawny blask tej imprezie i nie będą musieli sztucznie jej zapełniać młodzieżą szkolną.

 

 

 

Używane sprężarki

Używane sprężarki

to hasło, które pada niejednokrotnie wśród osób poszukujących tanich rozwiązań. Czy to faktycznie jest takie atrakcyjne? Tak, jeśli znamy dane urządzenie i miejsce, w którym pracowała. Mógłbym zakończyć takim stwierdzeniem ten wpis wywołując burzę entuzjazmu u rodzimych handlarzy. Dosypię tu trochę dziegciu i już rozkładam to na czynniki pierwsze 🙂

Ilu znasz użytkowników, którzy sprzedają swoje sprawne sprężarki? Nie znasz prawda? To dlatego szukasz u pośredników. Jaką masz gwarancję, że dobrze trafisz? Żadną. To jest jeszcze większa ruletka niż zakup używanego auta. Jest bardzo dużo handlarzy (celowo nie używam określenia serwisów sprężarek), którzy sprowadzają zazwyczaj używane sprężarki z zagranicy (głównie rejon Niemiec), „usprawniają” i szukają klienta. Niemiec nie płacze, gdy sprzedaje kompresor, on się go pozbywa. Pozbywa się nie dlatego, że nowy jest ładniejszy i cichy czy wydajniejszy. Robi to zazwyczaj dlatego, że to złom, którego regeneracja nie jest opłacalna. Druga rzadko spotykana opcja to likwidacja zakładu. Podobny schemat jest też i w Polsce. Moi klienci kupując nowe sprężarki niejednokrotnie zostawiają sobie stare urządzenie jako zapas i tylko sporadycznie sprzedają, jeśli faktycznie nie będzie z nich użytku. Dość często odbieram telefon czy maila z propozycją zakupu używanej sprężarki, ponieważ firma jest zamykana. To są główne źródła pozysku starych maszyn. Może ktoś ma inne. Nie wiem, nie szukam. Za bardzo cenię sobie relacje z klientami by pakować ich na przyszłowiową minę.

Przejdźmy do finansów.

Przykładowa sprężarka o mocy 30kW to rząd wielkości 50.000 zł netto (umownie, nie skupiając się na producencie). Zabytek z poprzedniego wieku to +/- 18.000 zł netto. To jest jakieś 30% wartości nowej. Nowej sprężarki, która ma gwarancję (niektóre jak Ingersoll Rand nawet 5 letnią 🙂 ) Prawdziwa okazja. Oszczędzamy mnóstwo pieniędzy za 20 letnie urządzenie (a bywa i lepiej). Jeśli serwis był na czas i wykonywany jak książka przykazała to dobrze, ale nie zapominajmy, że przy takim roczniku niezależnie od ilości motogodzin mogą pojawiać się co chwilę nowe usterki. Zaczynając na elektryce, poprzez zawory, węże i na module śrubowym czy silniku elektrycznym kończąc. Każda taka usterka to spore wydatki, ponieważ części są niejednokrotnie droższe od odpowiedników w nowych sprężarkach. Dochodzi kwestia magazynowania i produkcji elementów urządzeń, które dawno wyszły z produkcji. Kiedyś Atlas Copco doliczał bodajże 20% do ceny części starych kompresorów. Pół biedy jeśli mamy taką sytuację. Gorzej jak trafimy na markę z dolnej półki. Znalezienie zaworu wlotowego do np. 15 letniego Mahle’a czy Fiaca graniczy z cudem, a jak się znajdzie to jego cena zwala z nóg użytkwnika, jak Adamka w ringu po ciosach Millera 😉 Zaczyna się rzeźba i szukanie rozwiązań niczym MacGyver. Oszczędności topnieją w oczach.

Używane sprężarki

Wspomniałem o przebiegu sprężarki. Na to zwraca każdy uwagę, ale nie każdy wie jak to odczytywać. Sprężarki mają, w zależności od producenta, zalecany remont modułu (stopnia) śrubowego po 20 – 40.000 roboczogodzin. Wiedzą też o tym handlarze, którzy cofają liczniki. Skoro w BMW serii 7 się da, to co za problem w sprężarce śrubowej? Tak, więc kupujemy używany 20 letni kompresor z przebiegiem 8.000 rh. Prawdziwa okazja. Stał w firmie mało używany (albo w laboratorium do testów – mój ulubiony jaki usłyszałem). Kalkulator w dłoń – 400 godzin rocznie. To trochę jak zakup 10 letniego Passata w dieslu z przebiegiem 100.000 km. Jakby sprężarka miała na liczniku 30.000 rh to kto by to kupił wiedząc, że powinien już być remont, albo że zaraz będzie konieczny? Tylko ten kto nie wie, że remont kapitalny to koszt co najmniej 1/3 wartości nowego urządzenia.
Handlarz musi zarobić, więc Karcher w dłoń i sprężarka jest czysta jak nowa. Wirniki w module ledwo się obracają albo łożyska wyją z rozpaczy? Pewna firma ogłaszająca się głównie na Allegro wpadła na genialny pomysł. Wymienili łożyska w module śrubowym nabijając je punktakiem, a następnie złożyli to do kupy (celowość tego słowa jest tu podkreślona) i poszła na sprzedaż. 2 tygodnie i się rozsypała kompletnie. Tak, też nie wierzyłem, że aż tyle „pracowała”.
Nie twierdzę, że tak robią wszyscy, ale niestety to bardzo częste zjawisko. Ostatnio zostawiliśmy na wynajem u klienta naszą sprężarkę na czas naprawy okazyjnie zakupionej przez niego używki. Gdy ją uruchamialiśmy padła propozycja ze strony klienta jej wykupu. Nie zgodziłem się. Nie było nawet rozmowy o cenie. Ciekaw jestem ilu z moich kolegów z branży rzuciłoby się na pewną sprzedaż. Nie zrobiłem tego z prostej przyczyny. Na wynajmie sprężarki pracują w różnych zmieniających się warunkach, do tego dochodzi wiek i zużycie. Nie mam pewności czy za miesiąc albo rok nie przytrafi się jej poważna awaria. W pierwszej chwili mógłbym wyjść na naciągacza i stracić klienta. Dlatego też zaproponowałem mu nową. Wolę budować bazę zadowolonych klientów sprzedając im wartościowe urządzenia, które pozwalają pracować i zarabiać na siebie.

Moja rada. Zadaj sobie pytanie: czy stać mnie na zakup używanej sprężarki. Pomyśl, policz i podejmij decyzję. Wybierz mądrze i nie patrz krótkowzrocznie.

Elektroniczny spust kondensatu

Elektroniczny spust kondensatu jest urządzeniem dostępnym na rynku od bardzo dawna w różnych rodzajach. Zaczynając od najprostszych sterowanych elektrycznie poprzez spusty pływakowe, bezstratne w różnych konfiguracjach, kształcie itp. Bardzo często ten element pomijany jest przy zakupie urządzeń z racji ceny, oszczędności. Sęk w tym, że jest to krótkozwroczne widzenie.
Dlaczego? By na to odpowiedzieć posłużę się prostym przykładem. Powiedzmy, że w naszym zakładzie pracuje sprężarka o mocy nominalnej 30kW, która zasila zbiornik o pojemności 2000 litrów. Zbiornik ze standardową armaturą czyli ręczny kurek spustowy, który przynajmniej raz dziennie pracownik ma zadanie otwierać, by opróżnić zbiornik z kondensatu. Słowo klucz „ma zadanie”. Oczywiście zapomni 🙂 Oczywiście powie, że sprawdzał wczoraj. Proszę się nie obrażać, ale takie jest życie. Natłok obowiązków i to odchodzi na dalszy plan, aż w końcu przepada. Potem sytuacja przy serwisie sprężarki, że w zbiorniku jest nawet 400 litrów „wody”. A niech by to było nawet 200 to zamiast pojemności 2000 mamy 1800 litrów. Sprężarka częściej się załącza, wzrastają przebiegi jałowe, czas reakcji na spadek ciśnienia jest gorszy. Prowadzi to do jednego. Do wzrostu zużycia energii i wykorzystania sprężarki czyli kosztu eksploatacji. To są namacale pieniądze, które nam uciekają, a wystarczyłaby inwestycja kilkuset złotych w bezobsługowy elektroniczny spust kondensatu. Nie dość, że szybko się spłaca to jeszcze zwiększa komfort pracy.

elektroniczny spust kondensatu
Zgodnie z fachową wiedzą powinienem rzec by montować bezstratne spusty kondensatu, które nota bene swoje kosztują. Oczywiście, że powinienem, bo są dobrym rozwiązaniem, ale praktyka pokazuje, że często zawodnym. Może inaczej. Jeśli zmieniamy wkłady zgodnie z zaleceniami czy też czyściwy i wymieniamy zestawy naprawcze (w zależności od prodcenta mamy inny zakres prac) to one dość dobrze pracują, ale seriws jest kosztowny. Sam najczęściej stosuje i polecam elektroniczne spusty kondensatu z nastawą częstotliwości i czasu otwarcia zaworu. Właśnie z powodu o wiele niższego kosztu, ale też awaryjności. Proste rozwiązania bywają najlepsze w sensie niezawodności. Jeden minus to strata powietrza jeśli źle dobierzemy czas otwarcia zaworu. Można to jednak odpowiednio ustawić by efekt zmarginalizować.
Poniżej przedstawiam przykładowy film z montażu elektrycznego takie spustu.

Nic skomplikowanego 🙂

Nie ważne jaki spust wybierzesz. Na pewno szybko docenisz jego obecność 😉

Koszt instalacji sprężonego powietrza

Koszt instalacji sprężonego powietrza to najszybciej padające zapytanie od klienta. Rodzaj preferowanych materiałów do jej wykonania stawiany jest na drugim miejscu. Zgadza się? Tak, ale w przypadku nieświadomych klientów. Doświadczony użytkownik wie na co zwracać uwagę, a wiedzę czerpie z wcześniejszych doświadczeń.

Może lepiej uczyć się na błędach innych i korzystać z ich doświadczenia? Tak na pewno taniej 🙂 Bardzo często trafiam do zakładów, gdzie cena dyktowała wybór rodzaju zastosowanych materiałów do budowy instalacji sprężonego powietrza. Pominę tu całkowicie pomiary i właściwy dobór średnic, bo już o tym wcześniej wspominałem. Skupię się wyłącznie na kosztach skoro tak są ważne. Najtańszą opcją dalej pozostają polipropylenowe potocznie zwane plastikowymi instalacjami sprężonego powietrza. Najtańszą, ale nie najtrwalszą i nie dającą możliwości beproblemowej przebudowy. Pusty argument? Bynajmniej. Klient wybrał instalację z PP ze względu na niski koszt materiału, ale po kilku miesiącach musiał zmienić lokalizację. Sprężarkę zabierze bezproblemu, a co ze zgrzewaną instalacją? Na nic się ona już zda w nowej lokalizacji. Dla przykładu aluminiowy system SimplAir, Infinity czy Transair lub im podobne (nie mylić ze złączkami wtykowymi, o zgrozo!) można w każdej chwili rozmontować i całkowicie przebudować. Oczywiście wszystkich rur nie wykorzystamy ze względu na wcześniejsze dopasowanie ich długości, ale to w tym jest najmniejszy koszt. Kształtki robią cenę. Miałem okazję wykonać taką kompletną modernizację po 8 latach od montażu i poszła bezproblemowo na jednym z powyższych systemów aluminiowych (specjalnie nie napiszę, na którym, żeby chociaż trochę nie być stronniczym 🙂 ). W jednym przypadku się nie udało wykorzystać złączek ze względu na bardzo słabe (delikatnie to ujmując) warunki pracy. Na upartego dałoby radę, ale nie chciałem podpisać się pod czymś takim.

instalacja sprężonego powietrza

Podsumowując przy modernizacjach nawet drobnych oszczędzamy czas i pieniądze. Proszę wyobrazić sobie minę człowieka, który wydał kilkanaście tysięcy na instalację sprężonego powietrza by następnie ją wyrzucić po paru miesiącach. To jest dopiero koszt. Oszczędność w nowym wymiarze 😉

Nie wspominam o średnicy instalacji, atestach, trwałości, ognioodporności, czasu wykonania. Polecam pozostałe publikacje w tym temacie 🙂

Zawór bezpieczeństwa w sprężarce

Zawór bezpieczeństwa odgrywa znaczącą rolę w zabezpieczeniu kompresora czy też zbiornika ciśnieniowego. Jest to podstawowa rzecz, od której kontrolę zaczyna Urząd Dozoru Technicznego.

Doszedłem do wniosku, że warto wspomnieć jak ważne zadanie ma do spełnienia zawór bezpieczeństwa po oględzinach kompresora u nieświadomego użytkownika. Otóż wspomniany zawór ma za zadanie otworzyć się samoczynnie, gdy ciśnienie przekroczy zadaną wartość (w zależności od zamontowanego zaworu wartość ta będzie inna). Zawór dobieramy pod ciśnienie i przepływ tj. wydajność sprężarki. W sytuacji, gdy nastąpi jakaś awaria powodująca zwiększenie ciśnienia w układzie to zawór otwiera się upuszczając powietrze. Brak takiego zabezpieczenia może doprowadzić do katastrofy. Ciśnienie może np. spowodować rozerwanie zbiornika separatora, węża itp., a skutki mogą okazać się tragiczne, włącznie z utratą życia człowieka znajdującego się w pobliżu.

Jak zatem nazwać sytuację „naprawy” zaworu bezpieczeństwa takim oto sposobem?

Zawór bezpieczeństwa

A cóż to się tu wydarzyło? Panie, cały czas nam syczał i nie dało się pracować. To go zablokowaliśmy obciążnikami, by nie miał siły się otworzyć. 😀

I co nie da się? Da się! Jak się zapali w aucie CHECK ENGINE to wystarczy żarówkę kontrolki wyciągnąć z licznika i naprawione 😉

Problem w tym, że nikt nie zadał sobie problemu dlaczego on się otwiera i do czego służy. Sprężone powietrze potrafi wyrządzić sporo szkód. Polecam puszczenie luzem przewodu o przekroju 8 mm i długości 2 metrów pod ciśnieniem np. 6 bar przez 10 sekund. Radzę zakryć twarz i mieć na sobie pełne odzienie 😉 Robisz to oczywiście na własną odpowiedzialność 🙂 Po takim eksperymencie zrozumiesz co może się stać, gdyby wąż był zbrojony o 10 krotnie większej średnicy, a ciśnienie sięgałoby 10 barów.

Ciekaw jestem co by na to powiedział UDT 😀

Chrońcie swoje zdrowie i życie nie oszczędzając na zaworze bezpieczeństwa.

Serwis osuszaczy chłodniczych

Serwis osuszaczy chłodniczych czy też ziębniczych (różnie nazywane) to usługa, którą świadczy wiele firm. Problem w tym, że spora ich część robi to nielegalnie tzn. niezgodnie z prawem. Szokujące? Dla niezorientowanych w przepisach osób z pewnością tak. Wystarczy zapoznać się z ustawą o gazach cieplarnianych by dowiedzieć się, że uruchamianie i serwis urządzeń chłodniczych (a to dotyczy też osuszaczy sprężonego powietrza) powinien być wykonywany wyłącznie przez uprawnione do tego firmy. Mało tego personel musi mieć też odpowiednie kwalifikacje do wykonywania wszelkich prac. Jeszcze parę lat wstecz przepisy uwzględniały jedynie duże osuszacze, a teraz zaostrzono normy, więc musimy ustalić wielkość napełnienia w kilogramach mnożąc ją przez wartość współczynnika ocieplenia globalnego fluorowanego gazu cieplarnianego stosowanego w danym urządzeniu. W zależności od rodzaju stosowanego gazu (R134a, R404A, R407C, R507A itp.) inny jest przelicznik GWP. W praktyce już nawet niektóre najmniejsze osuszacze chłodnicze „łapią się” pod ustawę. Trwają pracę nad zaostrzeniem jeszcze bardziej tych przepisów, więc w przyszłym roku wszystkie osuszacze mogą być objęte ustawą.

Firmy, które nie mają certyfikacji unikają jak ognia tego tematu świadomie wprowadzając klientów w błąd i narażając ich na problemy z UDT. A to właśnie Urząd Dozoru Technicznego odpowiedzialny jest za wydawanie certyfikatu zarówno dla firm jak i pracowników. Oba warunki muszą zostać spełnione. Po przejściu specjalistyczych szkoleń i wyposażeniu w niezbędny sprzęt (tutaj odsyłam niezorientowaną konkurencję 🙂 do Rozporządzenia Ministra Rozwoju i Finansów z dnia 7 grudnia 2017 r. w sprawie minimalnego wyposażenia technicznego, procedur oraz systemu dokumentowania czynności przy prowadzeniu działalności, polegającej na instalowaniu, konserwacji lub serwisowaniu, naprawie lub likwidacji urządzeń, zawierających fluorowane gazy cieplarniane) możemy ubiegać się o certyfikację UDT by obsługiwać urządzenia chłodnicze. Wcześniej musimy wyłożyć kilkanaście tysięcy na wymagane urządzenia, tak na początek 🙂 Tutaj często następuje zderzenie ze ścianą, bo koszty są znaczące, a jeśli rotacja pracowników jest częsta to są w pewnym stopniu powielane. Nieznaczące? A jednak. Znam firmy, gdzie serwisant z rocznym stażem jest już starym, przepraszam za określenie, może lepiej użyć słowa doświadczonym pracownikiem, który w każdej chwili może odejść bądź wylecieć 😉

Na użytkowniku urządzeń chłodniczych, tudzież osuszaczy chłodniczych, ziębniczych spoczywa zgłoszenie i rejestrowanie przeglądów urządzeń w Centralnym Rejestrze Operatorów https://dbcro.ichp.pl podając numer certyfikatu firmy i serwisanta. Serwis osuszacza wymaga m.in. sprawdzenia szczelności instalacji, a wykonać można to tylko będąc do tego uprawnionym, bo inaczej usługa dla użytkownika jest nic nie warta.

serwis osuszaczy chłodniczych

Temat serwisu osuszaczy chłodniczych jest bardzo rozległy i nie wyczerpałem absoultnie tematu, a jednie zwróciłem na fakt obowiązujących przepisów. Nie mam zamiaru edukować tu firm serwisowych. Z prostej przyczyny zresztą, ta wiedza kosztuje 😉 Użytkownikom z kolei chętnie poszerzę temat aczkolwiek obowiązków operatora osuszacza sprężonego powietrza nie ma wiele. Do najważniejszych należy właśnie wypełnienie CRO zlecając uprzednio usługę certyfikowanemu przez UDT serwisowi.

Mam tylko nadzieję, że domowe lodówki kiedyś nie zostaną objęte dodatkowym rozporządzeniem. W końcu tam też są gazy cieplarniane 🙂

Serwis zgodny z zaleceniami producenta

Serwis zgodny z zaleceniami producenta wykonywany jest zazwyczaj w trakcie trwania gwarancji. W Polsce klienci zazwyczaj po upływie gwarancji szukają oszczędności. Tyczy się to tak maszyn jak i samochodów prawda? Wciąż niewiele firm dba auta w autoryzowanym serwisie po upływie gwarancji, ponieważ koszty są wyższe niż nieautoryzowanym warsztacie. Te oszczędności bardzo często są przyczyną awarii i oczekiwaniem na lawetę w szczerym polu czy na autostradzie. Ten kto tego doświadczył, że dzień pracy idzie w łeb, a koszty mogą być bardzo zróżnicowane w zależności od przyczyny awarii. Identycznie jest z maszynami (w tym przypadku mam na myśli oczywiście sprężarki śrubowe), gdzie pozorne oszczędności na przeglądach odbijają się czkawką w przypadku usterki, przestoju.

Był czas, że miałem sposobność ujeżdzania od nowości Golfa 5 generacji z ulubionym silnikiem internetowych hejterów, 1.9 TDI 😀 Zanim poszedł w inne ręce zdążyłem nim zrobić 500.000 km (słownie pół miliona) w 6 lat. Bez remontu silnika, bez remontu turbosprężarki. Jedynie sprzęgło i skrzynia poddały się chwilę wcześniej. Nie wspominam o tym by chwalić się królewiczem polskiej wsi (bez obrazy dla właścicieli, bo mam same dobre wspomnienia 🙂 ), lecz by zwrócić uwagę na fakt, iż cały czas auto miało przeprowadzany serwis zgodnie z zaleceniami producenta. Części wymieniane było zgodnie z harmonogramem, czyli nie czekano na ich mechaniczne uszkodzenie, a wymieniano w oparciu o żywotność jaką przewidział producent. Dzięki temu jedynie dwa razy w ciągu tego czasu auto miało małe przygody, czyli praktycznie bez przeszkód zarabiało na siebie.

W przypadku sprężarek śrubowych czy osuszaczy powietrza albo też innych maszyn produkcyjnych można pokusić się o identyczne stwierdzenie, że serwis zgodny z zaleceniami producenta ma uzasadnienie w żywotności i względnej bezawaryjności. Jeśli będziemy obsługiwali sprężarki zgodnie z instrukcjami w DTRce i zlecali serwis na czas to możemy uniknąć wielu nieprzewidzianych i nieprzyjemnych dla naszego portfela sytuacji. Mam klienta, który wrócił do regularnych przeglądów po tym jak jego sprężarki zaczęły nękać awarie i generować koszty. Wcześniej przeciągał serwisy w czasie, po czym zrezygnował z gwarancji, gdyż koszty obsługi według niego w danej chwili były za wysokie. Po 18 miesiącach przeliczył ile stracił na awariach i naprawach sprężarek. Postanowił wrócić do regularnych przeglądów zgodnych z harmonogramem producenta (mimo, iż gwarancji już nie odzyskał). Od tego czasu, a to już ponad 2 lata, nie odnotował żadnej (słownie ZERO) awarii. Nie wspominam tu o ewentualnych kosztach przestoju, bo ten klient wcześniej był na tyle roztropny, że kupił drugą sprężarkę jako wspomagającą, zastępczą. Niestety nie jest to powszechne działanie, przez co wynajem sprężarek nie jest złą inwestycją 😉

Jeśli nie wymieniamy części eksploatacyjnych na czas to możemy się liczyć z dłuższym czasem serwisu i kosztem zarazem. Pytanie nasuwa się zapewne z jakiego powodu, prawda? Przykład z tego roku, gdzie w 12 letniej sprężarce Fini zawór termostatyczny nie był wymieniany od nowości. Generalnie banalna sprawa zajmująca od kilku do kilkunastu minut (w zależności od doświadczenia serwisanta 🙂 i budowy, typu kompresora). Zawór wkręcony na klej, który tak mocno związał go z obudową, że klucz czy przedłużka jego nie dały rady. Nawet klucz pneumatyczny nie załatwił sprawy. Konieczny był demontaż korpusu i rozkręcenie go na stole warsztatowym przy wsparciu palnika. W wielu przypadkach operacja nie do wykonania u klienta z powodu braku zaplecza technicznego. Takich przypadków są dziesiątki czy też setki w każdym serwisie.

Polecam przeanalizować czy warto oszczędzać na urządzeniach, dzięki którym możemy pracować. W niektórych przypadkach jest to uzasadnione, gdyż niektórzy producenci lubią przesadzać szukając w dziale części zamiennych dodatkowych możliwości zysku, ale nie jest to generalna zasada, a raczej niechlubne wyjątki.

Wymiana wkładu filtra

Wymiana wkładu filtra sieciowego jest tematem, na który stale uczulam klientów. Czasami niestety spotykam się z sytuacją, że przy zakupie wybierany jest komplet urządzeń do uzdatniania sprężonego powietrza tj. osuszacz chłodniczy oraz filtry sieciowe, bo najważniejsze jest uzyskanie wysokiej jakości powietrza. Narzekanie zaczyna się przed serwisem, gdy trzeba sięgnąć do porftela i wówczas jakość ma mniejsze znaczenie (oczywiście nie jest to reguła, na szczęście). Zdaje sobię sprawę, że jednoczesny przegląd wszystkich urządzeń jest wydatkiem, ale skoro potrzebujemy wysokiej jakości sprężone powietrze to oszczędzanie na wymianie wkładów filtrów sieciowych jest zgubne. Nie możemy tego przeciągać.

Ostatnio zastałem sytuację u użytkownika końcowego, który odnotowywał spore spadki ciśnienia w instalacji. Maszyny zatrzymywały się w trakcie pracy niszcząc surowiec poddawany obróbce. Przyczyna była banalna w tym wypadku, a koszty przestojów sporo wyższe niż rozwiązanie problemu.

wymiana wkładu filtra

Tak wygląda nie wymieniony na czas wkład filtra sieciowego. Nie będę dobijał producenta wymieniając markę. Powiem jedynie tyle, że to żaden znaczący gracz na rynku 😉 Wkład filtra został zapchany, zablokowany przez zanieczyszczenia ze sprężarki, do tego stopnia, że aż go zassało. Przepływ został mocno ograniczony, a przez to spadek ciśnienia w instalacji. Gdyby wymiana wkładu filtra sieciowego odbyła się na czas to przestojów na produkcji by nie odnotowano.

Pamiętajmy zatem o okresowej zmianie wkładu filtra według zaleceń producenta (zależnie od filtra i warunków pracy od 6 do 12 miesięcy). Koszt takiej wymiany będzie dużo niższy od ponoszonych kosztów w utracie jakości powietrza, ochrony urządzeń czy zapewnienia ciągłości produkcji.