Zawór bezpieczeństwa w sprężarce

Zawór bezpieczeństwa odgrywa znaczącą rolę w zabezpieczeniu kompresora czy też zbiornika ciśnieniowego. Jest to podstawowa rzecz, od której kontrolę zaczyna Urząd Dozoru Technicznego.

Doszedłem do wniosku, że warto wspomnieć jak ważne zadanie ma do spełnienia zawór bezpieczeństwa po oględzinach kompresora u nieświadomego użytkownika. Otóż wspomniany zawór ma za zadanie otworzyć się samoczynnie, gdy ciśnienie przekroczy zadaną wartość (w zależności od zamontowanego zaworu wartość ta będzie inna). Zawór dobieramy pod ciśnienie i przepływ tj. wydajność sprężarki. W sytuacji, gdy nastąpi jakaś awaria powodująca zwiększenie ciśnienia w układzie to zawór otwiera się upuszczając powietrze. Brak takiego zabezpieczenia może doprowadzić do katastrofy. Ciśnienie może np. spowodować rozerwanie zbiornika separatora, węża itp., a skutki mogą okazać się tragiczne, włącznie z utratą życia człowieka znajdującego się w pobliżu.

Jak zatem nazwać sytuację „naprawy” zaworu bezpieczeństwa takim oto sposobem?

Zawór bezpieczeństwa

A cóż to się tu wydarzyło? Panie, cały czas nam syczał i nie dało się pracować. To go zablokowaliśmy obciążnikami, by nie miał siły się otworzyć. 😀

I co nie da się? Da się! Jak się zapali w aucie CHECK ENGINE to wystarczy żarówkę kontrolki wyciągnąć z licznika i naprawione 😉

Problem w tym, że nikt nie zadał sobie problemu dlaczego on się otwiera i do czego służy. Sprężone powietrze potrafi wyrządzić sporo szkód. Polecam puszczenie luzem przewodu o przekroju 8 mm i długości 2 metrów pod ciśnieniem np. 6 bar przez 10 sekund. Radzę zakryć twarz i mieć na sobie pełne odzienie 😉 Robisz to oczywiście na własną odpowiedzialność 🙂 Po takim eksperymencie zrozumiesz co może się stać, gdyby wąż był zbrojony o 10 krotnie większej średnicy, a ciśnienie sięgałoby 10 barów.

Ciekaw jestem co by na to powiedział UDT 😀

Chrońcie swoje zdrowie i życie nie oszczędzając na zaworze bezpieczeństwa.

Serwis osuszaczy chłodniczych

Serwis osuszaczy chłodniczych czy też ziębniczych (różnie nazywane) to usługa, którą świadczy wiele firm. Problem w tym, że spora ich część robi to nielegalnie tzn. niezgodnie z prawem. Szokujące? Dla niezorientowanych w przepisach osób z pewnością tak. Wystarczy zapoznać się z ustawą o gazach cieplarnianych by dowiedzieć się, że uruchamianie i serwis urządzeń chłodniczych (a to dotyczy też osuszaczy sprężonego powietrza) powinien być wykonywany wyłącznie przez uprawnione do tego firmy. Mało tego personel musi mieć też odpowiednie kwalifikacje do wykonywania wszelkich prac. Jeszcze parę lat wstecz przepisy uwzględniały jedynie duże osuszacze, a teraz zaostrzono normy, więc musimy ustalić wielkość napełnienia w kilogramach mnożąc ją przez wartość współczynnika ocieplenia globalnego fluorowanego gazu cieplarnianego stosowanego w danym urządzeniu. W zależności od rodzaju stosowanego gazu (R134a, R404A, R407C, R507A itp.) inny jest przelicznik GWP. W praktyce już nawet niektóre najmniejsze osuszacze chłodnicze „łapią się” pod ustawę. Trwają pracę nad zaostrzeniem jeszcze bardziej tych przepisów, więc w przyszłym roku wszystkie osuszacze mogą być objęte ustawą.

Firmy, które nie mają certyfikacji unikają jak ognia tego tematu świadomie wprowadzając klientów w błąd i narażając ich na problemy z UDT. A to właśnie Urząd Dozoru Technicznego odpowiedzialny jest za wydawanie certyfikatu zarówno dla firm jak i pracowników. Oba warunki muszą zostać spełnione. Po przejściu specjalistyczych szkoleń i wyposażeniu w niezbędny sprzęt (tutaj odsyłam niezorientowaną konkurencję 🙂 do Rozporządzenia Ministra Rozwoju i Finansów z dnia 7 grudnia 2017 r. w sprawie minimalnego wyposażenia technicznego, procedur oraz systemu dokumentowania czynności przy prowadzeniu działalności, polegającej na instalowaniu, konserwacji lub serwisowaniu, naprawie lub likwidacji urządzeń, zawierających fluorowane gazy cieplarniane) możemy ubiegać się o certyfikację UDT by obsługiwać urządzenia chłodnicze. Wcześniej musimy wyłożyć kilkanaście tysięcy na wymagane urządzenia, tak na początek 🙂 Tutaj często następuje zderzenie ze ścianą, bo koszty są znaczące, a jeśli rotacja pracowników jest częsta to są w pewnym stopniu powielane. Nieznaczące? A jednak. Znam firmy, gdzie serwisant z rocznym stażem jest już starym, przepraszam za określenie, może lepiej użyć słowa doświadczonym pracownikiem, który w każdej chwili może odejść bądź wylecieć 😉

Na użytkowniku urządzeń chłodniczych, tudzież osuszaczy chłodniczych, ziębniczych spoczywa zgłoszenie i rejestrowanie przeglądów urządzeń w Centralnym Rejestrze Operatorów https://dbcro.ichp.pl podając numer certyfikatu firmy i serwisanta. Serwis osuszacza wymaga m.in. sprawdzenia szczelności instalacji, a wykonać można to tylko będąc do tego uprawnionym, bo inaczej usługa dla użytkownika jest nic nie warta.

serwis osuszaczy chłodniczych

Temat serwisu osuszaczy chłodniczych jest bardzo rozległy i nie wyczerpałem absoultnie tematu, a jednie zwróciłem na fakt obowiązujących przepisów. Nie mam zamiaru edukować tu firm serwisowych. Z prostej przyczyny zresztą, ta wiedza kosztuje 😉 Użytkownikom z kolei chętnie poszerzę temat aczkolwiek obowiązków operatora osuszacza sprężonego powietrza nie ma wiele. Do najważniejszych należy właśnie wypełnienie CRO zlecając uprzednio usługę certyfikowanemu przez UDT serwisowi.

Mam tylko nadzieję, że domowe lodówki kiedyś nie zostaną objęte dodatkowym rozporządzeniem. W końcu tam też są gazy cieplarniane 🙂

Serwis zgodny z zaleceniami producenta

Serwis zgodny z zaleceniami producenta wykonywany jest zazwyczaj w trakcie trwania gwarancji. W Polsce klienci zazwyczaj po upływie gwarancji szukają oszczędności. Tyczy się to tak maszyn jak i samochodów prawda? Wciąż niewiele firm dba auta w autoryzowanym serwisie po upływie gwarancji, ponieważ koszty są wyższe niż nieautoryzowanym warsztacie. Te oszczędności bardzo często są przyczyną awarii i oczekiwaniem na lawetę w szczerym polu czy na autostradzie. Ten kto tego doświadczył, że dzień pracy idzie w łeb, a koszty mogą być bardzo zróżnicowane w zależności od przyczyny awarii. Identycznie jest z maszynami (w tym przypadku mam na myśli oczywiście sprężarki śrubowe), gdzie pozorne oszczędności na przeglądach odbijają się czkawką w przypadku usterki, przestoju.

Był czas, że miałem sposobność ujeżdzania od nowości Golfa 5 generacji z ulubionym silnikiem internetowych hejterów, 1.9 TDI 😀 Zanim poszedł w inne ręce zdążyłem nim zrobić 500.000 km (słownie pół miliona) w 6 lat. Bez remontu silnika, bez remontu turbosprężarki. Jedynie sprzęgło i skrzynia poddały się chwilę wcześniej. Nie wspominam o tym by chwalić się królewiczem polskiej wsi (bez obrazy dla właścicieli, bo mam same dobre wspomnienia 🙂 ), lecz by zwrócić uwagę na fakt, iż cały czas auto miało przeprowadzany serwis zgodnie z zaleceniami producenta. Części wymieniane było zgodnie z harmonogramem, czyli nie czekano na ich mechaniczne uszkodzenie, a wymieniano w oparciu o żywotność jaką przewidział producent. Dzięki temu jedynie dwa razy w ciągu tego czasu auto miało małe przygody, czyli praktycznie bez przeszkód zarabiało na siebie.

W przypadku sprężarek śrubowych czy osuszaczy powietrza albo też innych maszyn produkcyjnych można pokusić się o identyczne stwierdzenie, że serwis zgodny z zaleceniami producenta ma uzasadnienie w żywotności i względnej bezawaryjności. Jeśli będziemy obsługiwali sprężarki zgodnie z instrukcjami w DTRce i zlecali serwis na czas to możemy uniknąć wielu nieprzewidzianych i nieprzyjemnych dla naszego portfela sytuacji. Mam klienta, który wrócił do regularnych przeglądów po tym jak jego sprężarki zaczęły nękać awarie i generować koszty. Wcześniej przeciągał serwisy w czasie, po czym zrezygnował z gwarancji, gdyż koszty obsługi według niego w danej chwili były za wysokie. Po 18 miesiącach przeliczył ile stracił na awariach i naprawach sprężarek. Postanowił wrócić do regularnych przeglądów zgodnych z harmonogramem producenta (mimo, iż gwarancji już nie odzyskał). Od tego czasu, a to już ponad 2 lata, nie odnotował żadnej (słownie ZERO) awarii. Nie wspominam tu o ewentualnych kosztach przestoju, bo ten klient wcześniej był na tyle roztropny, że kupił drugą sprężarkę jako wspomagającą, zastępczą. Niestety nie jest to powszechne działanie, przez co wynajem sprężarek nie jest złą inwestycją 😉

Jeśli nie wymieniamy części eksploatacyjnych na czas to możemy się liczyć z dłuższym czasem serwisu i kosztem zarazem. Pytanie nasuwa się zapewne z jakiego powodu, prawda? Przykład z tego roku, gdzie w 12 letniej sprężarce Fini zawór termostatyczny nie był wymieniany od nowości. Generalnie banalna sprawa zajmująca od kilku do kilkunastu minut (w zależności od doświadczenia serwisanta 🙂 i budowy, typu kompresora). Zawór wkręcony na klej, który tak mocno związał go z obudową, że klucz czy przedłużka jego nie dały rady. Nawet klucz pneumatyczny nie załatwił sprawy. Konieczny był demontaż korpusu i rozkręcenie go na stole warsztatowym przy wsparciu palnika. W wielu przypadkach operacja nie do wykonania u klienta z powodu braku zaplecza technicznego. Takich przypadków są dziesiątki czy też setki w każdym serwisie.

Polecam przeanalizować czy warto oszczędzać na urządzeniach, dzięki którym możemy pracować. W niektórych przypadkach jest to uzasadnione, gdyż niektórzy producenci lubią przesadzać szukając w dziale części zamiennych dodatkowych możliwości zysku, ale nie jest to generalna zasada, a raczej niechlubne wyjątki.

Wymiana wkładu filtra

Wymiana wkładu filtra sieciowego jest tematem, na który stale uczulam klientów. Czasami niestety spotykam się z sytuacją, że przy zakupie wybierany jest komplet urządzeń do uzdatniania sprężonego powietrza tj. osuszacz chłodniczy oraz filtry sieciowe, bo najważniejsze jest uzyskanie wysokiej jakości powietrza. Narzekanie zaczyna się przed serwisem, gdy trzeba sięgnąć do porftela i wówczas jakość ma mniejsze znaczenie (oczywiście nie jest to reguła, na szczęście). Zdaje sobię sprawę, że jednoczesny przegląd wszystkich urządzeń jest wydatkiem, ale skoro potrzebujemy wysokiej jakości sprężone powietrze to oszczędzanie na wymianie wkładów filtrów sieciowych jest zgubne. Nie możemy tego przeciągać.

Ostatnio zastałem sytuację u użytkownika końcowego, który odnotowywał spore spadki ciśnienia w instalacji. Maszyny zatrzymywały się w trakcie pracy niszcząc surowiec poddawany obróbce. Przyczyna była banalna w tym wypadku, a koszty przestojów sporo wyższe niż rozwiązanie problemu.

wymiana wkładu filtra

Tak wygląda nie wymieniony na czas wkład filtra sieciowego. Nie będę dobijał producenta wymieniając markę. Powiem jedynie tyle, że to żaden znaczący gracz na rynku 😉 Wkład filtra został zapchany, zablokowany przez zanieczyszczenia ze sprężarki, do tego stopnia, że aż go zassało. Przepływ został mocno ograniczony, a przez to spadek ciśnienia w instalacji. Gdyby wymiana wkładu filtra sieciowego odbyła się na czas to przestojów na produkcji by nie odnotowano.

Pamiętajmy zatem o okresowej zmianie wkładu filtra według zaleceń producenta (zależnie od filtra i warunków pracy od 6 do 12 miesięcy). Koszt takiej wymiany będzie dużo niższy od ponoszonych kosztów w utracie jakości powietrza, ochrony urządzeń czy zapewnienia ciągłości produkcji.

 

Filtr sieciowy

Filtr sieciowy montowany w instalacji sprężonego powietrza kojarzy nam się z poprawą jakości powietrza. Nie chcemy przecież by zanieczyszczenia trafiały nam do punktu odbioru. Każdy producent filtrów czy sprężarek doradzi nam montaż filtracji, jeśli taki jest wymóg w punkcie odbioru medium.

Często przy zakupie chociażby osuszacza sprężonego powietrza zapominamy w ogóle o filtrach sieciowych. To niby zbędny wydatek, bo przecież osuszacz wodę wyciągnie i takie inne ciekawe teorie można usłyszeć. Woda to jedno, a zanieczyszczenia to drugie. Większość producentów osuszaczy zaleca stosowanie filtra wstępnego przed urządzeniem. Z bardzo prostego powodu. Wstępny filtr sieciowy wyłapuje nam większe cząsteczki (np. do 0,1 mikrona) i znaczną ilość mgły olejowej. To on przejmuje największy, kolokwialnie mówiąc, syf (ulubione określenie mojej żony, gdy zostawię brudny kubek na szafce kuchennej 🙂 ). Ten syf właśnie 😉 jeśli go nie przefiltrujemy przed osuszaczem to zabrudzi nam cały wymiennik, następnie go zablokuje i powietrze nie dość, że będzie pozbawiane wody to dodatkowo nie będzie przepływać w instalację sprężonego powietrza, czyli z błahego powodu poważna awaria i kosztowna przy okazji, bo wymiennik do najtańszych nie należy. Jeśli osuszacz jest wbudowany w sprężarce śrubowej, bez filtra wstępnego, a nie ma obejścia by-pass’em, to zakład staje (pozdrawiam z tego miejsca producenta żółtych kompresorów 🙂 ).

Podobnie może wyglądać wnętrze wymiennika w osuszaczu

zabudzenia z powodu braku filtra sieciowego

Pamiętajmy, że zawsze, gdzie montujemy osuszacz, zamontować filtr wstępny. To inwestycja, która się nam opłaci. Jeśli natomiast posiadasz lub jesteś na etapie wyboru sprężarki z wbudowanym osuszaczem to sprawdź czy jest tam również filtr, który ochroni Twoją „lodówkę”, inaczej możesz mieć kiedyś problem.

Woda a temperatura

Woda a temperatura. Jedno od drugiego jest uzależnione. W zależności od temperatury powietrze atmosferyczne może zawierać inną ilość wody. Woda nieustannie kondensuje się do fazy ciekłej, a następnie odparowuje. Im więcej jest jej w formie gazu, pary tym szybciej przyjmie formę ciekłą. Zwiększając temperaturę przyspieszamy ten proces, czyli innymi słowy w wyższej temperaturze powietrze może utrzymać większą ilość wody. To już z kolei ma wpływ na naszą instalację sprężonego powietrza, a co z tym idzie ilość kondensatu wytrącanego w sprężarce i poza nią.

Woda w sprężonym powietrzu

Warto o tym pamiętać szczególnie w okresie letnim. Tzn. pamiętać muszą Ci, którzy kondensatu pozbywają się ręcznie 🙂 Najtańszą opcją jest ręczny spust, gdzie trzeba odkręcić zawór pod zbiornikiem czy też pod filtrem sieciowym. Chociaż źle się wyraziłem, bo to chyba nie jest najtańsza opcja. Z prostej przyczyny, czytaj czynnik ludzki. Na palcach jednej ręki policzę zakłady, w których wyznaczona jest osoba dbająca o zrzut kondensatu z urządzeń. Nie będę musiał nawet palców nadwyrężać 🙂 W praktyce nikt o tym nie pamięta i każdy robi wielkie oczy, gdy odkręcam kranik pod zbiornikiem ciśnieniowym o pojemności 1000 litrów i wylatuje 200 litrów kondensatu (to naprawdę nie jest odosobniony przypadek a były i lepsze). W tym momencie użytkownik tracił 20% buforu powietrza przez, co sprężarka załączała się częściej, do czego dochodzą dodatkowe przebiegi jałowe i strata pieniędzy w energii. Tania opcja prawda? Pomijam zabicie wkładów filtrów sieciowych itd., bo to kolejne koszty.

spust kondensatu

 

Wystarczy zamontować nawet najprostszy elektroniczny spust kondensatu. A jest tego cała masa od najprostszych czasowych spustów poprzez bezstratne spusty otwierające się po zapełnieniu zbiorniczka wewnątrz. O typach nie będę się rozwodził, bo trzeba byłoby poświęcić temu cały osobny temat. Z doświadczenia mogę jedynie powiedzieć, że czasem im prostsze tym mniej zawodne. Każdy jeden na pewno szybko się zwróci i zaoszczędzi nam pieniędzy i zapewni prawie bezobsługową pracę. Jak każde urządzenia wymaga serwisu, w jednych czyści się filterek w innych wymienia cały wkład, tak więc koszt eksploatacji też są istotne.

Nie przepłacajmy wybierając najtańsze rozwiązania.

spusty kondensatu

Targi ComVac 2017

Targi ComVac 2017

nie mogły ujść mojej uwadze. Podtrzymuję zdanie, iż w Hanowerze robią najlepsze targi przemysłowe. Mnie osobiście najbardziej interesował ComVac ze względu na tematykę sprężonego powietrza, ale było tam również dużo innych ciekawych ekspozycji.

Z początku spacerując po jednej z dwóch potężnych hal przewidzianych na ComVac, tak tym razem były już 2, można było odnieść wrażenie jakby nic nie uległo zmianie względem zeszłej edycji. Kaeser, Boge, Ingersoll Rand, Alup i wielu innych na swoich stałych pozycjach. Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Bez wątpienia największym przegranym, o ile trafne będzie tu użycie tego sformułowania, był Atlas Copco, który nie wiedzieć dlaczego tym razem wystawił małe stoisko niczym turecki producent sprężarek. Najdziwniejsze było jednak to, że nie prezentowali żadnych kompresorów, osuszaczy czy innych urządzeń sprężonego powietrza. Wystawili się jedynie z pompami próżniowymi. W pierwszej chwili pomyślałem, że może wystawiają się jeszcze gdzieś indziej, więc zasięgnąłem języka i usłyszałem „we only have vacuum here, but we still produce air compressors”. Znaczy się, że sprężarki dalej produkują (co jest oczywiste i nie będę rozpowiadał głupich plotek niczym handlowcy Atmosa 🙂 ), ale nie zamierzali się nimi pochwalić. Być może czują się na tyle mocni na rynku, że nie muszą, albo po prostu nie mają nic nowego czym można by się pochwalić. Nie mniej jednak feedback’u żadnego przez to nie będą mieli.
Keaser dla przykładu wystawiał się na dwóch halach i trzeba przyznać, że marketingowo odwalają dobrą robotę, rozdając swoje torby na lewo i prawo, chwilami było wszędzie żółto. Można było zobaczyć bezolejowe sprężarki Kaesera z modułami śrubowymi od IR. Swoją drogą ciekawe jakie to uczucie konkurując z firmą, będącą Twoim poddostawcą 🙂 Na plus można zaliczyć stosowane przez nich od teraz silniki w standardzie IE4, o których inni nawet nie myślą, a niektórzy jak Ingersoll Rand oferuje je jako opcję. Właśnie Ingersoll zaprezentował nową potężną dwustopniową sprężarkę o mocy 250kW z nowej serii RS. Stopniowo dotychczasowe mniejsze i większe sprężarki będą prezentowane w nowszej odsłonie. Oprócz tego była nowa sprężarka turbinowa czy nowy osuszacz chłodniczy. A jak już o uzdatnianiu mowa to Beko i Parker zaprezentowali naprawdę dużo osuszaczy i filtrów. Nie ma co ukrywać, że mają dobre produkty i przede wszystkim bogatą ofertę.c1osuszacz

Dużo było producentów z Turcji czy Chin, ale to inna półka cenowa  i jakościowa. Prostsze urządzenia, ale z drugiej strony te prostsze czasem są lepsze 😉 Niestety nie jeżeli chodzi o wydajność, energochłonność czy żywotność. Problemem, który mnie dodatkowo zniechęca jest problem z dostępem do części (czas dostawy etc.) i serwisem.

Na targach ComVac każdy może znaleźć coś dla siebie. Od sprężarek, przez osuszacze, filtry, sterowniki nadrzędne, systemy instalacji sprężonego powietrza, mierniki punktu rosy, przepływu powietrza, wykrywacze nieszczelności, separatory kondensatu na złączkach pneumatycznych kończąc. A zapomniałem jeszcze o dziesiątkach innych produktów. Jeden dzień to czasami może wydać się mało dla wnikliwej analizy przedstawianych rozwiązań. Nie sposób opisać wszystkich wystawców i produkty. To co dla mnie było mało istotne dla kogoś może być najważniejsze i na odwrót. Zachęcam do wycieczki na kolejną edycję już za 2 lata 🙂

renner boge compair comvac sprężarka sullair

Test wykrywacza nieszczelności sprężonego powietrza

Wybór urządzeń do wykrywania nieszczelności sprężonego powietrza jest obecnie dość duży. Rozpiętość cenowa również. Ceny zaczynają się od około 4000 do 25000 zł. Droższe mi w ręce nie wpadły, co nie znaczy, że takich nie ma 🙂

W moje ręce wpadł za to wykrywacz nieszczelności od CS Instruments. Model LD 400, czyli jedno z prostszych i tańszych urządzeń na rynku. Cena w granicach 7000 zł. Przyglądając się innym produktom to nie ma tragedii. No to otwieramy walizkę. Tak w tej cenie mamy walizkę, wykrywacz, zasilacz, słuchawki i specjalne nakładki na wykrywacz do różnych wycieków. Mam nadzieję, że nie zabrzmiało to jak reklama, żeby mi ktoś nie zarzucił pisania pod zamówienie. Nie wiem czy producent podzieli moje zdanie na temat tego wykrywacza 😉

Wykrywacz nieszczelności

 

Mówiąc szczerze cena nie przekłada się na jakość. Wiem, że producenci tych sprzętów się cenią i tu głównie osprzęt jest ważny oraz oprogramowanie. No niestety do tego miernika oprogramowania na komputer nie dostaniemy, więc o jakichś analizach możemy zapomnieć. Możemy oczywiście zapisywać pomiary w notesie i potem wszystko przeliczyć. W sprzęcie za 20.000 zł jest to łatwiejsze, ale coś za coś.

Kolorowa broszura informuje nas o częstotliwości roboczej 40 kHz +/- 2 kHz, klasie lasera etc. Eee tam sprawdźmy to w praktyce. Skoro mamy „wygodne i zapewniające całkowitą dźwiękoszczelność słuchawki” to zabrałem sprzęt do hali produkcyjnej w czasie godzin pracy zakładu stolarskiego. Ta całkowita dźwiękoszczelność powinna nawet w broszurze, którą cytowałem, być w cudzysłowie 🙂 Nie jest jednak tak źle, po prostu dochodzą odgłosy otoczenia, więc zakładam tubę akustyczną i sprawdzam rurociąg poprowadzony na wysokości 4 metrów. Namierzam laserem i sprawdzam… no i w tym momencie na wstępie zastanawiam się czy urządzenie na pewno działa, bo nie znajduję żadnego wycieku. Dobrze by świadczyło to o instalacji klienta, ale postanawiam sprawdzić z podobnej odległości rury na wysokości 1 metra od podłogi. Również nic nie ma, więc podchodzę bliżej i bliżej i jest. Mam pierwszy wyciek. Sukces, ale połowiczny. Miałem wykryć to z odległości kilku metrów. Tak mnie przecież zapewniała broszura. Przecież to niemożliwe by mijała się z prawdą 🙂 No niestety prawda jest taka, że można zapomnieć o sprawdzeniu wycieków z dalszej odległości niż kilkanaście centymetrów w przypadku pracującego zakładu. W innych warunkach może to się sprawdzić. Nie miałem jednak ochoty czekać kilku godzin na koniec pracy. To były minusy.

Przejdźmy do plusów. Wykrywanie wycieków z bliskiej odległości przy użyciu tuby akustycznej działa dobrze nawet, gdy wokół jest hałas. Dla precyzyjnego ustalenia miejsca wycieku dobrze spisuje się końcówka lokalizacyjna czy też jak ją producent zwie rurka z końcówką pomiarową. Tutaj nie mam zastrzeżeń. Na wyświetlaczu możemy łatwo odczytać skalę wycieku i zlokalizować nieszczelność, której faktycznie ludzkie ucho nie wychwyci. Moje bynajmniej nie dało rady, a badania okresowe mam ważne 🙂

Miernik nieszczelności

 

W zakładzie, w którym byłem wykryłem podczas 2h pracy tym urządzeniem przeszło 40 nieszczelności, na których klient traci ponad 2000 zł w skali miesiąca. Zwrot inwestycji po 3 miesiącach to zadowalający wynik w tym konkretnym przypadku.

W moim odczuciu nie jest to urządzenie, którym można świadczyć usługi pomiarów instalacji sprężonego powietrza. Jak ktoś się uprze to może oczywiście, ale będzie kosztowało go to sporo pracy by zrobić to kompleksowo. Wydaje mi się, że jest to dobre urządzenie dla służb utrzymania ruchu jako ich podstawowe wyposażenie. Nie potrzebują oni analiz i rozbudowanych funkcji przeliczania nieszczelności na straty energii czy automatyczne wykonywanie zdjęcia wycieku. Jeśli zlokalizują wyciek to go usuną. Proste i łatwe. To jest idealny wykrywacz do takich zastosowań. Dlatego nie kosztuje 20.000 tylko lub aż 7000 zł. Gdybym był kierownikiem produkcji to kupiłbym LD 400. Nie jestem nim jednak, więc tego nie zrobię i sprawdzę inny, bardziej profesjonalny sprzęt 🙂