Separator olej/woda

Separator olej/woda potocznie określany jako separator kondensatu zyskuje co raz bardziej na popularności. Bynajmniej nie za sprawą designu, ale wymogów prawnych. Zgodnie z przepisami każdy ciecze z zawartością oleju muszą zostać poddane utylizacji bądź uzdatnieniu. Do tego klasyfikuje się kondensat pochodzący od sprężarek. Można w nim znaleźć poza wodą i zanieczyszczeniami cząstkami stałymi również olej. W głównej mierze olej sprężarkowy jak i aerozole z powietrza atmosferycznego zasysanego przez sprężarki.

Przepisy nie są nowe, bo pierwsza ustawa środowiskowa traktująca o zawartości substancji ropopochodnych czyt. olej, weszła w życie jeszcze w 1991 roku. Kto wówczas zwracał na to uwagę? 🙂 Dużo się pewnie nie pomylę jeśli powiem, że nikt. Nawet obecnie bywa krucho z wiedzą na ten temat i to wśród instytucji odpowiedzialnych za kontrolę. W 2019 roku byłem zmuszony czy też poproszony o wyjaśnienie tematu pewnemu przedsiębiorstwu wodociągowemu (nazwy i miejscowości nie podaję celowo), gdyż nie zdawali sobie sprawy, że wchodzi to w zakres ich obowiązków. Problemem było to, że sami nie spełniali wymogów 😉 To było jeszcze kilka miesięcy przed wejściem BDO, więc może teraz sytuacja wygląda już lepiej.

Wspomniane BDO chyba najmocniej wpłynęło na postrzeganie problemu przez samych użytkowników. Coś w końcu trzeba z tym kondensatem zrobić. Wylewanie go wraz ze ściekami jest ryzykowne, bo konsekwencje do najmilszych nie należą.

kondensat ze sprężonego powietrza

Mamy do wyboru tak naprawdę 3 opcje. Pierwsza opcja to oddawanie kondensatu do utylizacji. Do kosztu jaki zapłacimy za utylizację musimy sobie doliczyć koszty składowania, bo raczej nikt po 50 czy 100 litrów nie przyjedzie. Logistyczne minimum jest zazwyczaj na poziomie 500 litrów.
Druga opcja to zakup separatora olej/woda. Taki separator kondensatu ma za zadanie wychwycić substancje olejowe jaki znajdują się w kondensacie ze sprężarki czy też filtrów sieciowych. Oczyszczona ciecz trafia bezpośrednio do kratki ściekowej. Dla uniknięcia problemów warto zgłosić to do wodociągów. Pobierają oni próbkę do badania po czym wydają decyzję (nie spotkałem jeszcze odmownej) o możliwości odprowadzania zutylizowanego kondensatu do kanalizacji. Jest to generalnie najtańsza opcja, bo jedyny koszt jaki ponosimy to wymiana wkładów filtracyjnych raz lub 2 razy do roku (w zależności od ilości przepracowanych przez sprężarki godzin).
W sumie jest jeszcze trzecia opcja, która na początku jest najtańsza, czyli nie przejmujemy się i robimy jak 20 lat temu. Wszystko do ścieków albo w glebę. Nie polecam tej opcji nie tylko ze względu na to, że niszczymy nasze środowisko czyli bezpośrednio nas samych, ale również dlatego, że ta opcja jest później kosztowna ze względu na kary finansowe. Szczerze to uważam, że powinny być wysokie, bo trując wody gruntowe czy powietrze (paląc byle czym w piecach) szkodzimy wszystkim!

Separator olej/woda jest urządzeniem, które potrafi na siebie zarobić, bo koszty jego eksploatacji są spore niższe niż utylizacji samego kondensatu. Przy okazji uzyskujemy ład i porządek w sprężarkowni 🙂

Separator kondensatu

Separator kondensatu, a raczej fachowo określany separator olej/woda jest urządzeniem wymaganym przez polskie prawo, do stosowania wszędzie tam, gdzie tworzy się zaolejony kondensat. Reguluje to m.in. Ustawa z dnia 27 kwietnia 2001 r. Prawo ochrony Środowiska (Dz.U. 2001 nr 62 poz. 627), Ustawa z dnia 18 maja 2005 r. o zmianie ustawy – Prawo ochrony Środowiska oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. 2005 nr 113 poz. 954) czy też Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 20 grudnia 2005 roku w sprawie opłat za korzystanie ze środowiska (Dziennik Ustaw z dnia 29 grudnia 2005 roku poz. 2176)

Tak wygląda teoria. Mimo, iż przepisy obowiązują już od wielu lat to dopiero stosunkowo niedawno zaczęły być egzekwowane. Wynikało to z braku świadomości czy też szkoleń osób za to odpowiedzialnych. Spotkałem się już z brakiem wiedzy miejskich zakładów wodociągowych na ten temat, więc nie dziwne, że przedsiębiorcy nic sobie z tego nie robili i kondensat odprowadzali do kanalizacji ściekowej. Sytuacja ta jednak uległa znacznej poprawie. Obecnie kontrole są skrupulatne niczym Urzędu Skarbowego, a za tym nikt nie przepada 😉
Popyt kreuje podaż i obecnie na rynku mamy dostępnych wiele typów separatorów kondensatu różniących się od siebie sposobem filtracji, designem i oczywiście ceną. W przypadku sprężarek kierujemy się efektywnością energetyczną, wydajnością, żywotnością czy kosztami serwisu. Separator olej/woda to jednak nie jakaś kosmiczna technologia i musimy zadać sobie, na co jest on nam potrzebny. Nie zwiększy nam produkcji, ale wygeneruje oszczędności. Chwila zamyślenia… nie to nie slogan z broszurki, to fakt. Przy zakupie widzimy koszt, który nie do końca nam się podoba, ale chcemy uniknąć kar. Przedstawię to jednak trochę inaczej.
Zainteresowałem klienta separatorem kondensatu firmy Sterling. Duży zakład produkcyjny, gdzie jak okazało się utylizacja kondensatu kosztowała ich rocznie około 30.000 zł (!!!). Widywałem wcześniej na sprężarkowni mauzera 1000 litrowego, do którego odprowadzany był kondensat ze sprężarek, zbiornika, osuszacza i filtrów, ale nie zastanawiałem się co z nim robią. Otóż zewnętrzna firma odbierała go i wystawiała faktury. Klient z początku sceptycznie nastawiony do mojej oferty patrzył na to z niedowierzaniem, gdyż oferowałem separator w cenie 3.000 zł z obietnicą, że po jego uzdatnieniu będą mogli odprowadzać go do kanalizacji. Blef? Powiedział sprawdzam. Po trzech miesiącach pracy i pobraniu trzech próbek kondensatu, miejskie wodociągi wyraziły zgodę na odprowadzenie kondensatu do kanalizacji ściekowej. Testy wypadły pozytywnie. Separator kondensatu Sterling pracuje już ponad roku i generuje jeszcze większe oszczędności niż w pierwszym roku. Teraz wystarczy po prostu wymieniać wkłady filtracyjne, a nie cały separator, a to z kolei jeszcze niższe koszty pracy urządzenia.
Separator kondensatu
Zdaję sobie sprawę, że w mniejszych zakładach tego kondensatu może nie być tak dużo, ale jeśli separator kondensatu zarobi wyłącznie na koszty utrzymania to już jest sukces. Zysk dla środowiska i dla nas, gdyż działając w zgodzie z prawem nie musimy się niczego obawiać. Bądźmy eko, bądźmy rozsądni. To naprawdę się opłaca.
Do tematu podszedłem trochę inaczej niż większość handlowców nawiedzających zakłady produkcyjne z tekstem w stylu „musicie to mieć, bo inaczej grożą Wam kary”. To jest sprzedaż, której nie jestem zwolennikiem. Znacznie lepiej, gdy klient świadomie dokonuje zakupu, wiedząc co może zyskać, a nie na czym stracić. Zapraszam do dyskusji i kontaktu osobistego.
separator olej/woda

Koszt instalacji sprężonego powietrza

Koszt instalacji sprężonego powietrza to najszybciej padające zapytanie od klienta. Rodzaj preferowanych materiałów do jej wykonania stawiany jest na drugim miejscu. Zgadza się? Tak, ale w przypadku nieświadomych klientów. Doświadczony użytkownik wie na co zwracać uwagę, a wiedzę czerpie z wcześniejszych doświadczeń.

Może lepiej uczyć się na błędach innych i korzystać z ich doświadczenia? Tak na pewno taniej 🙂 Bardzo często trafiam do zakładów, gdzie cena dyktowała wybór rodzaju zastosowanych materiałów do budowy instalacji sprężonego powietrza. Pominę tu całkowicie pomiary i właściwy dobór średnic, bo już o tym wcześniej wspominałem. Skupię się wyłącznie na kosztach skoro tak są ważne. Najtańszą opcją dalej pozostają polipropylenowe potocznie zwane plastikowymi instalacjami sprężonego powietrza. Najtańszą, ale nie najtrwalszą i nie dającą możliwości beproblemowej przebudowy. Pusty argument? Bynajmniej. Klient wybrał instalację z PP ze względu na niski koszt materiału, ale po kilku miesiącach musiał zmienić lokalizację. Sprężarkę zabierze bezproblemu, a co ze zgrzewaną instalacją? Na nic się ona już zda w nowej lokalizacji. Dla przykładu aluminiowy system SimplAir, Infinity czy Transair lub im podobne (nie mylić ze złączkami wtykowymi, o zgrozo!) można w każdej chwili rozmontować i całkowicie przebudować. Oczywiście wszystkich rur nie wykorzystamy ze względu na wcześniejsze dopasowanie ich długości, ale to w tym jest najmniejszy koszt. Kształtki robią cenę. Miałem okazję wykonać taką kompletną modernizację po 8 latach od montażu i poszła bezproblemowo na jednym z powyższych systemów aluminiowych (specjalnie nie napiszę, na którym, żeby chociaż trochę nie być stronniczym 🙂 ). W jednym przypadku się nie udało wykorzystać złączek ze względu na bardzo słabe (delikatnie to ujmując) warunki pracy. Na upartego dałoby radę, ale nie chciałem podpisać się pod czymś takim.

instalacja sprężonego powietrza

Podsumowując przy modernizacjach nawet drobnych oszczędzamy czas i pieniądze. Proszę wyobrazić sobie minę człowieka, który wydał kilkanaście tysięcy na instalację sprężonego powietrza by następnie ją wyrzucić po paru miesiącach. To jest dopiero koszt. Oszczędność w nowym wymiarze 😉

Nie wspominam o średnicy instalacji, atestach, trwałości, ognioodporności, czasu wykonania. Polecam pozostałe publikacje w tym temacie 🙂

Zawór bezpieczeństwa w sprężarce

Zawór bezpieczeństwa odgrywa znaczącą rolę w zabezpieczeniu kompresora czy też zbiornika ciśnieniowego. Jest to podstawowa rzecz, od której kontrolę zaczyna Urząd Dozoru Technicznego.

Doszedłem do wniosku, że warto wspomnieć jak ważne zadanie ma do spełnienia zawór bezpieczeństwa po oględzinach kompresora u nieświadomego użytkownika. Otóż wspomniany zawór ma za zadanie otworzyć się samoczynnie, gdy ciśnienie przekroczy zadaną wartość (w zależności od zamontowanego zaworu wartość ta będzie inna). Zawór dobieramy pod ciśnienie i przepływ tj. wydajność sprężarki. W sytuacji, gdy nastąpi jakaś awaria powodująca zwiększenie ciśnienia w układzie to zawór otwiera się upuszczając powietrze. Brak takiego zabezpieczenia może doprowadzić do katastrofy. Ciśnienie może np. spowodować rozerwanie zbiornika separatora, węża itp., a skutki mogą okazać się tragiczne, włącznie z utratą życia człowieka znajdującego się w pobliżu.

Jak zatem nazwać sytuację „naprawy” zaworu bezpieczeństwa takim oto sposobem?

Zawór bezpieczeństwa

A cóż to się tu wydarzyło? Panie, cały czas nam syczał i nie dało się pracować. To go zablokowaliśmy obciążnikami, by nie miał siły się otworzyć. 😀

I co nie da się? Da się! Jak się zapali w aucie CHECK ENGINE to wystarczy żarówkę kontrolki wyciągnąć z licznika i naprawione 😉

Problem w tym, że nikt nie zadał sobie problemu dlaczego on się otwiera i do czego służy. Sprężone powietrze potrafi wyrządzić sporo szkód. Polecam puszczenie luzem przewodu o przekroju 8 mm i długości 2 metrów pod ciśnieniem np. 6 bar przez 10 sekund. Radzę zakryć twarz i mieć na sobie pełne odzienie 😉 Robisz to oczywiście na własną odpowiedzialność 🙂 Po takim eksperymencie zrozumiesz co może się stać, gdyby wąż był zbrojony o 10 krotnie większej średnicy, a ciśnienie sięgałoby 10 barów.

Ciekaw jestem co by na to powiedział UDT 😀

Chrońcie swoje zdrowie i życie nie oszczędzając na zaworze bezpieczeństwa.

Wymiana wkładu filtra

Wymiana wkładu filtra sieciowego jest tematem, na który stale uczulam klientów. Czasami niestety spotykam się z sytuacją, że przy zakupie wybierany jest komplet urządzeń do uzdatniania sprężonego powietrza tj. osuszacz chłodniczy oraz filtry sieciowe, bo najważniejsze jest uzyskanie wysokiej jakości powietrza. Narzekanie zaczyna się przed serwisem, gdy trzeba sięgnąć do porftela i wówczas jakość ma mniejsze znaczenie (oczywiście nie jest to reguła, na szczęście). Zdaje sobię sprawę, że jednoczesny przegląd wszystkich urządzeń jest wydatkiem, ale skoro potrzebujemy wysokiej jakości sprężone powietrze to oszczędzanie na wymianie wkładów filtrów sieciowych jest zgubne. Nie możemy tego przeciągać.

Ostatnio zastałem sytuację u użytkownika końcowego, który odnotowywał spore spadki ciśnienia w instalacji. Maszyny zatrzymywały się w trakcie pracy niszcząc surowiec poddawany obróbce. Przyczyna była banalna w tym wypadku, a koszty przestojów sporo wyższe niż rozwiązanie problemu.

wymiana wkładu filtra

Tak wygląda nie wymieniony na czas wkład filtra sieciowego. Nie będę dobijał producenta wymieniając markę. Powiem jedynie tyle, że to żaden znaczący gracz na rynku 😉 Wkład filtra został zapchany, zablokowany przez zanieczyszczenia ze sprężarki, do tego stopnia, że aż go zassało. Przepływ został mocno ograniczony, a przez to spadek ciśnienia w instalacji. Gdyby wymiana wkładu filtra sieciowego odbyła się na czas to przestojów na produkcji by nie odnotowano.

Pamiętajmy zatem o okresowej zmianie wkładu filtra według zaleceń producenta (zależnie od filtra i warunków pracy od 6 do 12 miesięcy). Koszt takiej wymiany będzie dużo niższy od ponoszonych kosztów w utracie jakości powietrza, ochrony urządzeń czy zapewnienia ciągłości produkcji.

 

Filtr sieciowy

Filtr sieciowy montowany w instalacji sprężonego powietrza kojarzy nam się z poprawą jakości powietrza. Nie chcemy przecież by zanieczyszczenia trafiały nam do punktu odbioru. Każdy producent filtrów czy sprężarek doradzi nam montaż filtracji, jeśli taki jest wymóg w punkcie odbioru medium.

Często przy zakupie chociażby osuszacza sprężonego powietrza zapominamy w ogóle o filtrach sieciowych. To niby zbędny wydatek, bo przecież osuszacz wodę wyciągnie i takie inne ciekawe teorie można usłyszeć. Woda to jedno, a zanieczyszczenia to drugie. Większość producentów osuszaczy zaleca stosowanie filtra wstępnego przed urządzeniem. Z bardzo prostego powodu. Wstępny filtr sieciowy wyłapuje nam większe cząsteczki (np. do 0,1 mikrona) i znaczną ilość mgły olejowej. To on przejmuje największy, kolokwialnie mówiąc, syf (ulubione określenie mojej żony, gdy zostawię brudny kubek na szafce kuchennej 🙂 ). Ten syf właśnie 😉 jeśli go nie przefiltrujemy przed osuszaczem to zabrudzi nam cały wymiennik, następnie go zablokuje i powietrze nie dość, że będzie pozbawiane wody to dodatkowo nie będzie przepływać w instalację sprężonego powietrza, czyli z błahego powodu poważna awaria i kosztowna przy okazji, bo wymiennik do najtańszych nie należy. Jeśli osuszacz jest wbudowany w sprężarce śrubowej, bez filtra wstępnego, a nie ma obejścia by-pass’em, to zakład staje (pozdrawiam z tego miejsca producenta żółtych kompresorów 🙂 ).

Podobnie może wyglądać wnętrze wymiennika w osuszaczu

zabudzenia z powodu braku filtra sieciowego

Pamiętajmy, że zawsze, gdzie montujemy osuszacz, zamontować filtr wstępny. To inwestycja, która się nam opłaci. Jeśli natomiast posiadasz lub jesteś na etapie wyboru sprężarki z wbudowanym osuszaczem to sprawdź czy jest tam również filtr, który ochroni Twoją „lodówkę”, inaczej możesz mieć kiedyś problem.

Woda a temperatura

Woda a temperatura. Jedno od drugiego jest uzależnione. W zależności od temperatury powietrze atmosferyczne może zawierać inną ilość wody. Woda nieustannie kondensuje się do fazy ciekłej, a następnie odparowuje. Im więcej jest jej w formie gazu, pary tym szybciej przyjmie formę ciekłą. Zwiększając temperaturę przyspieszamy ten proces, czyli innymi słowy w wyższej temperaturze powietrze może utrzymać większą ilość wody. To już z kolei ma wpływ na naszą instalację sprężonego powietrza, a co z tym idzie ilość kondensatu wytrącanego w sprężarce i poza nią.

Woda w sprężonym powietrzu

Warto o tym pamiętać szczególnie w okresie letnim. Tzn. pamiętać muszą Ci, którzy kondensatu pozbywają się ręcznie 🙂 Najtańszą opcją jest ręczny spust, gdzie trzeba odkręcić zawór pod zbiornikiem czy też pod filtrem sieciowym. Chociaż źle się wyraziłem, bo to chyba nie jest najtańsza opcja. Z prostej przyczyny, czytaj czynnik ludzki. Na palcach jednej ręki policzę zakłady, w których wyznaczona jest osoba dbająca o zrzut kondensatu z urządzeń. Nie będę musiał nawet palców nadwyrężać 🙂 W praktyce nikt o tym nie pamięta i każdy robi wielkie oczy, gdy odkręcam kranik pod zbiornikiem ciśnieniowym o pojemności 1000 litrów i wylatuje 200 litrów kondensatu (to naprawdę nie jest odosobniony przypadek a były i lepsze). W tym momencie użytkownik tracił 20% buforu powietrza przez, co sprężarka załączała się częściej, do czego dochodzą dodatkowe przebiegi jałowe i strata pieniędzy w energii. Tania opcja prawda? Pomijam zabicie wkładów filtrów sieciowych itd., bo to kolejne koszty.

spust kondensatu

 

Wystarczy zamontować nawet najprostszy elektroniczny spust kondensatu. A jest tego cała masa od najprostszych czasowych spustów poprzez bezstratne spusty otwierające się po zapełnieniu zbiorniczka wewnątrz. O typach nie będę się rozwodził, bo trzeba byłoby poświęcić temu cały osobny temat. Z doświadczenia mogę jedynie powiedzieć, że czasem im prostsze tym mniej zawodne. Każdy jeden na pewno szybko się zwróci i zaoszczędzi nam pieniędzy i zapewni prawie bezobsługową pracę. Jak każde urządzenia wymaga serwisu, w jednych czyści się filterek w innych wymienia cały wkład, tak więc koszt eksploatacji też są istotne.

Nie przepłacajmy wybierając najtańsze rozwiązania.

spusty kondensatu

Test wykrywacza nieszczelności sprężonego powietrza

Wybór urządzeń do wykrywania nieszczelności sprężonego powietrza jest obecnie dość duży. Rozpiętość cenowa również. Ceny zaczynają się od około 4000 do 25000 zł. Droższe mi w ręce nie wpadły, co nie znaczy, że takich nie ma 🙂

W moje ręce wpadł za to wykrywacz nieszczelności od CS Instruments. Model LD 400, czyli jedno z prostszych i tańszych urządzeń na rynku. Cena w granicach 7000 zł. Przyglądając się innym produktom to nie ma tragedii. No to otwieramy walizkę. Tak w tej cenie mamy walizkę, wykrywacz, zasilacz, słuchawki i specjalne nakładki na wykrywacz do różnych wycieków. Mam nadzieję, że nie zabrzmiało to jak reklama, żeby mi ktoś nie zarzucił pisania pod zamówienie. Nie wiem czy producent podzieli moje zdanie na temat tego wykrywacza 😉

Wykrywacz nieszczelności

 

Mówiąc szczerze cena nie przekłada się na jakość. Wiem, że producenci tych sprzętów się cenią i tu głównie osprzęt jest ważny oraz oprogramowanie. No niestety do tego miernika oprogramowania na komputer nie dostaniemy, więc o jakichś analizach możemy zapomnieć. Możemy oczywiście zapisywać pomiary w notesie i potem wszystko przeliczyć. W sprzęcie za 20.000 zł jest to łatwiejsze, ale coś za coś.

Kolorowa broszura informuje nas o częstotliwości roboczej 40 kHz +/- 2 kHz, klasie lasera etc. Eee tam sprawdźmy to w praktyce. Skoro mamy „wygodne i zapewniające całkowitą dźwiękoszczelność słuchawki” to zabrałem sprzęt do hali produkcyjnej w czasie godzin pracy zakładu stolarskiego. Ta całkowita dźwiękoszczelność powinna nawet w broszurze, którą cytowałem, być w cudzysłowie 🙂 Nie jest jednak tak źle, po prostu dochodzą odgłosy otoczenia, więc zakładam tubę akustyczną i sprawdzam rurociąg poprowadzony na wysokości 4 metrów. Namierzam laserem i sprawdzam… no i w tym momencie na wstępie zastanawiam się czy urządzenie na pewno działa, bo nie znajduję żadnego wycieku. Dobrze by świadczyło to o instalacji klienta, ale postanawiam sprawdzić z podobnej odległości rury na wysokości 1 metra od podłogi. Również nic nie ma, więc podchodzę bliżej i bliżej i jest. Mam pierwszy wyciek. Sukces, ale połowiczny. Miałem wykryć to z odległości kilku metrów. Tak mnie przecież zapewniała broszura. Przecież to niemożliwe by mijała się z prawdą 🙂 No niestety prawda jest taka, że można zapomnieć o sprawdzeniu wycieków z dalszej odległości niż kilkanaście centymetrów w przypadku pracującego zakładu. W innych warunkach może to się sprawdzić. Nie miałem jednak ochoty czekać kilku godzin na koniec pracy. To były minusy.

Przejdźmy do plusów. Wykrywanie wycieków z bliskiej odległości przy użyciu tuby akustycznej działa dobrze nawet, gdy wokół jest hałas. Dla precyzyjnego ustalenia miejsca wycieku dobrze spisuje się końcówka lokalizacyjna czy też jak ją producent zwie rurka z końcówką pomiarową. Tutaj nie mam zastrzeżeń. Na wyświetlaczu możemy łatwo odczytać skalę wycieku i zlokalizować nieszczelność, której faktycznie ludzkie ucho nie wychwyci. Moje bynajmniej nie dało rady, a badania okresowe mam ważne 🙂

Miernik nieszczelności

 

W zakładzie, w którym byłem wykryłem podczas 2h pracy tym urządzeniem przeszło 40 nieszczelności, na których klient traci ponad 2000 zł w skali miesiąca. Zwrot inwestycji po 3 miesiącach to zadowalający wynik w tym konkretnym przypadku.

W moim odczuciu nie jest to urządzenie, którym można świadczyć usługi pomiarów instalacji sprężonego powietrza. Jak ktoś się uprze to może oczywiście, ale będzie kosztowało go to sporo pracy by zrobić to kompleksowo. Wydaje mi się, że jest to dobre urządzenie dla służb utrzymania ruchu jako ich podstawowe wyposażenie. Nie potrzebują oni analiz i rozbudowanych funkcji przeliczania nieszczelności na straty energii czy automatyczne wykonywanie zdjęcia wycieku. Jeśli zlokalizują wyciek to go usuną. Proste i łatwe. To jest idealny wykrywacz do takich zastosowań. Dlatego nie kosztuje 20.000 tylko lub aż 7000 zł. Gdybym był kierownikiem produkcji to kupiłbym LD 400. Nie jestem nim jednak, więc tego nie zrobię i sprawdzę inny, bardziej profesjonalny sprzęt 🙂