Harmonogram serwisu sprężarek

Harmonogram serwisu sprężarek jak i innych maszyn, pojazdów co raz częściej tworzony jest przez dział marketingu, a nie dział rozwoju produktu. Większość osób dobrze kojarzy ten problem, ale niejednokrotnie oczekują, że producent, dostawca przedstawi im kłamstwo w tak przyswajalny sposób by uwierzenie w nie było opłacalne.

Temat może budzić kontrowersje i oburzenie, ale prawdą jest, że samochód osobowy, który wcześniej wzywany był do serwisu co 15.000 km to teraz jest co 30.000 km. Stosowane oleje się praktycznie nie zmieniły. Silniki są lepsze? 😉 Dobrze porozmawiać z kompetentnym mechanikiem, który doradzi nam właściwy harmonogram serwisu uzależniony od wykorzystania pojazdu. Teoretycznie odwiedzanie dealera rzadziej jest możliwe jeśli auto porusza się głównie po autostradach, lecz nie piaszczystego Teksasu 🙂 Standardowo auto poruszające się w cyklu mieszanym, w różnych warunkach jest narażone na więcej czynników zewnętrznym i większe zużycie. Dlaczego o tym wspominam? Jest to analogiczna sytuacja do sprężarek śrubowych.

Producenci kompresorów również zmieniają politykę, by zamiast przeprowadzania serwisów co 2000rh robić je co 4000rh. Oczywiście raz do roku pozostawiając bez zmian. Można? Jeśli sprężarka będzie pracowała w środowisku laboratoryjnym to oczywiście, że tak. Praktyka jednak pokazuje, że jest inaczej. Często mimo nawet właściwego podejścia użytkownika, który wyodrębnia oddzielną sprężarkownię to zapewnienie idealnych warunków pracy nie jest możliwe. Pamiętajmy, że kompresory śrubowe poza wydalaniem dużej ilości gorącego powietrza, są też dobrym „odkurzaczem”. Zasysają powietrze niezbędne do chłodzenia i są w tym naprawdę dobre 😉 Efektem tego są zapchane filtry powietrza, maty filtracyjne, chłodnice etc. Wpływa to na zanieczyszczenie oleju, jakości sprężonego powietrza, żywotności maszyny i wzrostu zużycia energii. Wszystko dlatego, że ktoś z działu marketingu zaplanował sobie jak prześcignąć konkurencję zmieniając harmonogram serwisu sprężarek. Z doświadczenia zaryzykuję stwierdzenie, że większość sprężarek powinno być przeglądanych co 2000 roboczogodzin. Zgodzi się ze mną zapewne większość serwisantów różnych marek kompresorów, gdyż takie obrazki jak poniżej nie są dla nich rzadkością.

Powyższe zdjęcia pochodzą ze sprężarkowni odsuniętej od zakładu produkcyjnego, a i tak zanieczyszczenia trafiają do wnętrza sprężarki. W takiej sytuacji ciężko wyobrazić sobie jakby sprężarka wyglądała po 4000, a nie 2000rh. Na pewno w międzyczasie pojawiłyby się zlecenia na awaryjne naprawy, a jak wiadomo efektywniej jest zapobiegać niż leczyć. Trzeba sobie zatem odpowiedzieć na ważne pytanie (coś jak w „Chłopaki nie płaczą” 😉 ). Czy stać Cię na rzadsze przeglądy? Nie, nie jest to bełkot marketingowy z drugiej strony. Są to po prostu koszty eksploatacji, które nie są kalkulowane przy zakupie. Podczas eksploatacji harmonogram serwisu sprężarek może się nagle zmienić za sprawą niesprzyjających warunków otoczenia pracy. Widziałem nie raz, nie dwa. Po czasie okazuje się, że korzystniejszy zakup był tylko na papierze. Nie jest to oczywiście reguła i wszystkim życzę laboratoryjnego środowiska pracy dla swoich urządzeń… i ludzi również 🙂

Dbajmy o swoje sprężarki, maszyny czy pojazdy nie patrząc na markę. Nieracjonalne przedłużanie interwałów serwisowych nie służy nikomu dobrze.

Normy spalin a sprężarki przewoźne

Normy spalin w sprężarkach przewoźnych czyli spalinowych zostały w tym roku mocno zaostrzone. Generalnie wszystko nowopodukowane sprężarki spalinowe muszą mieć silnik spełniający normę Euro Stage V. Oznacza to wymuszenie na producentach m.in. montażu filtra cząstek stałych oraz dodatkowy bak na AdBlue. Rozwiązania znane z nowych aut z silnikiem diesla trafiają do przemysłu.

Ekologia ma tu fundamentalne znaczenie czy wprowadzaniu co chwilę nowych norm spalin w sprężarkach przewoźnych (czytaj: wszystkich urządzeń z silnikiem wysokoprężnym). Dbanie o środowisku odbija się na portfelach użytkowników stąd w tym roku tak mocne zainteresowanie modelami z poprzedniego roku produkcji oraz używanymi maszynami. Nowe sprężarki są średnio o 30% droższe w zakupie i droższe również w eksploatacji, co jest chyba jeszcze istotniejsze, jeśli kompresor jest wykorzystywany intensywnie.

Co możemy z tym zrobić? Nic 🙂 Musimy się dostosować do nowych warunków. Producentom spalinowych sprężarek przewoźnych pozostały już tylko pojedyncze sztuki w starej specyfikacji Stage IIIa. Kilka modeli sprężarek przewoźnych można jeszcze znaleźć w machair.pl

Sprężarka przewoźna spalinowa marki Doosan

Ewentualnie pozostaje przegląd używanych sprężarek. Pamiętajmy jednak o tym, że rynek kompresorów z drugiej ręki jest pełen „okazji”. Więcej ich niż u handlarzy aut. Nie ma tygodnia bym nie odebrał telefon od szczęśliwego nabywcy 10-20 letniej sprężarki z przebiegiem w granicach 3500rh. Taki przebieg to najczęściej remont i nagle okazuje się, że okazja przestaje być opłacalna, ale to już szerszy temat 🙂

Separator olej/woda

Separator olej/woda potocznie określany jako separator kondensatu zyskuje co raz bardziej na popularności. Bynajmniej nie za sprawą designu, ale wymogów prawnych. Zgodnie z przepisami każdy ciecze z zawartością oleju muszą zostać poddane utylizacji bądź uzdatnieniu. Do tego klasyfikuje się kondensat pochodzący od sprężarek. Można w nim znaleźć poza wodą i zanieczyszczeniami cząstkami stałymi również olej. W głównej mierze olej sprężarkowy jak i aerozole z powietrza atmosferycznego zasysanego przez sprężarki.

Przepisy nie są nowe, bo pierwsza ustawa środowiskowa traktująca o zawartości substancji ropopochodnych czyt. olej, weszła w życie jeszcze w 1991 roku. Kto wówczas zwracał na to uwagę? 🙂 Dużo się pewnie nie pomylę jeśli powiem, że nikt. Nawet obecnie bywa krucho z wiedzą na ten temat i to wśród instytucji odpowiedzialnych za kontrolę. W 2019 roku byłem zmuszony czy też poproszony o wyjaśnienie tematu pewnemu przedsiębiorstwu wodociągowemu (nazwy i miejscowości nie podaję celowo), gdyż nie zdawali sobie sprawy, że wchodzi to w zakres ich obowiązków. Problemem było to, że sami nie spełniali wymogów 😉 To było jeszcze kilka miesięcy przed wejściem BDO, więc może teraz sytuacja wygląda już lepiej.

Wspomniane BDO chyba najmocniej wpłynęło na postrzeganie problemu przez samych użytkowników. Coś w końcu trzeba z tym kondensatem zrobić. Wylewanie go wraz ze ściekami jest ryzykowne, bo konsekwencje do najmilszych nie należą.

kondensat ze sprężonego powietrza

Mamy do wyboru tak naprawdę 3 opcje. Pierwsza opcja to oddawanie kondensatu do utylizacji. Do kosztu jaki zapłacimy za utylizację musimy sobie doliczyć koszty składowania, bo raczej nikt po 50 czy 100 litrów nie przyjedzie. Logistyczne minimum jest zazwyczaj na poziomie 500 litrów.
Druga opcja to zakup separatora olej/woda. Taki separator kondensatu ma za zadanie wychwycić substancje olejowe jaki znajdują się w kondensacie ze sprężarki czy też filtrów sieciowych. Oczyszczona ciecz trafia bezpośrednio do kratki ściekowej. Dla uniknięcia problemów warto zgłosić to do wodociągów. Pobierają oni próbkę do badania po czym wydają decyzję (nie spotkałem jeszcze odmownej) o możliwości odprowadzania zutylizowanego kondensatu do kanalizacji. Jest to generalnie najtańsza opcja, bo jedyny koszt jaki ponosimy to wymiana wkładów filtracyjnych raz lub 2 razy do roku (w zależności od ilości przepracowanych przez sprężarki godzin).
W sumie jest jeszcze trzecia opcja, która na początku jest najtańsza, czyli nie przejmujemy się i robimy jak 20 lat temu. Wszystko do ścieków albo w glebę. Nie polecam tej opcji nie tylko ze względu na to, że niszczymy nasze środowisko czyli bezpośrednio nas samych, ale również dlatego, że ta opcja jest później kosztowna ze względu na kary finansowe. Szczerze to uważam, że powinny być wysokie, bo trując wody gruntowe czy powietrze (paląc byle czym w piecach) szkodzimy wszystkim!

Separator olej/woda jest urządzeniem, które potrafi na siebie zarobić, bo koszty jego eksploatacji są spore niższe niż utylizacji samego kondensatu. Przy okazji uzyskujemy ład i porządek w sprężarkowni 🙂

Remont sprężarki śrubowej

Każda sprężarka śrubowa ma określoną żywotność. Z tego też powodu w zależności od producenta te wartości są inne. Wynika to w głównej mierze z prędkości obrotowej, rodzaju łożysk, budowy modułu śrubowego jak i stosowanego oleju.

Żywotność sprężarek śrubowych

Większość sprężarek śrubowych ma żywotność na 20-30 tysięcy godzin. Wśród nielicznych wyjątków jest Ingersoll Rand, gdzie remont przeprowadza się po 40.000 godzin. Nie jest to co prawda obligatoryjne, ale zazwyczaj podane przez producentów interwały pokrywają się z żywotnością. Szczególnie jeśli wspominamy o rodzimych producentach kompresorów (opieram się na własnych doświadczeniach). Nie wspominam o tym by w tej chwili gloryfikować konkretnego producenta, ale by wspomnieć o opcjach jakie ma użytkownik w przypadku wypracowania przez sprężarkę śrubową określonych godzin.

Możliwe opcje remontu sprężarki śrubowej

Najczęstszym i najtańszy rozwiązaniem jest regeneracja starego modułu śrubowego. W skład takiego remontu wchodzi m.in. wymiana łożysk, sprężyn dociskowych, dystansów wymiarowych, regulacja luzu osiowego wirników, niekiedy napawanie wirników i szlifowanie. Generalnie prace, na które trzeba zarezerwować przynajmniej 2 tygodnie. Nie wspominam o wymianie zaworów i częściach eksploatacyjnych, bo to normalna kolej rzeczy. Wybór tej opcji remontu sprężarki jest najtańszych rozwiązaniem, ale należy pamiętać, że może to wiązać się czasami z utratą nominalnej wydajności do nawet 10%.

Drugą opcją jest wymiana modułu (bloku) śrubowego na fabrycznie nowy. Zaletą tego rozwiązania jest szybkość przeprowadzenia remontu. W teorii podmieniamy moduły i wymieniamy zawory, uszczelnienia i pozostałe części eksploatacyjne. Przy małych sprężarkach sprawni serwisanci ogarną w jeden dzień. Przy większych kompresorach śrubowych trzeba zarezerwować minimum 2 dni jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem. Niespodzianki w mocno wyeksploatowanych urządzeniach się potrafią przytrafić 😉

No i jest trzecia opcja, czekamy, aż moduł stanie 🙂 Zazwyczaj długo czekać nie trzeba, aczkolwiek zdarzyło mi się trochę przypadków, że serwisowana zgodnie z wytycznymi producenta sprężarka potrafiła znacznie wydłużyć czas pracy. Niestety w większości tych sytuacji naprawa modułu śrubowego nie była już jednak opłacalna, bo jego zużycie było ponadprzeciętne.

Podsumowując chciałbym powiedzieć, którą opcję wybrać. Chciałbym, ale to decyzja użytkownika, a nie moja 🙂 Najprościej rozpisać sobie koszty pierwszej i drugiej opcji remontu sprężarki śrubowej by zrobić porównanie. Porównaj ceny i wady oraz zalety każdego rozwiązania by wybrać odpowiednio.

Separator kondensatu

Separator kondensatu, a raczej fachowo określany separator olej/woda jest urządzeniem wymaganym przez polskie prawo, do stosowania wszędzie tam, gdzie tworzy się zaolejony kondensat. Reguluje to m.in. Ustawa z dnia 27 kwietnia 2001 r. Prawo ochrony Środowiska (Dz.U. 2001 nr 62 poz. 627), Ustawa z dnia 18 maja 2005 r. o zmianie ustawy – Prawo ochrony Środowiska oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. 2005 nr 113 poz. 954) czy też Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 20 grudnia 2005 roku w sprawie opłat za korzystanie ze środowiska (Dziennik Ustaw z dnia 29 grudnia 2005 roku poz. 2176)

Tak wygląda teoria. Mimo, iż przepisy obowiązują już od wielu lat to dopiero stosunkowo niedawno zaczęły być egzekwowane. Wynikało to z braku świadomości czy też szkoleń osób za to odpowiedzialnych. Spotkałem się już z brakiem wiedzy miejskich zakładów wodociągowych na ten temat, więc nie dziwne, że przedsiębiorcy nic sobie z tego nie robili i kondensat odprowadzali do kanalizacji ściekowej. Sytuacja ta jednak uległa znacznej poprawie. Obecnie kontrole są skrupulatne niczym Urzędu Skarbowego, a za tym nikt nie przepada 😉
Popyt kreuje podaż i obecnie na rynku mamy dostępnych wiele typów separatorów kondensatu różniących się od siebie sposobem filtracji, designem i oczywiście ceną. W przypadku sprężarek kierujemy się efektywnością energetyczną, wydajnością, żywotnością czy kosztami serwisu. Separator olej/woda to jednak nie jakaś kosmiczna technologia i musimy zadać sobie, na co jest on nam potrzebny. Nie zwiększy nam produkcji, ale wygeneruje oszczędności. Chwila zamyślenia… nie to nie slogan z broszurki, to fakt. Przy zakupie widzimy koszt, który nie do końca nam się podoba, ale chcemy uniknąć kar. Przedstawię to jednak trochę inaczej.
Zainteresowałem klienta separatorem kondensatu firmy Sterling. Duży zakład produkcyjny, gdzie jak okazało się utylizacja kondensatu kosztowała ich rocznie około 30.000 zł (!!!). Widywałem wcześniej na sprężarkowni mauzera 1000 litrowego, do którego odprowadzany był kondensat ze sprężarek, zbiornika, osuszacza i filtrów, ale nie zastanawiałem się co z nim robią. Otóż zewnętrzna firma odbierała go i wystawiała faktury. Klient z początku sceptycznie nastawiony do mojej oferty patrzył na to z niedowierzaniem, gdyż oferowałem separator w cenie 3.000 zł z obietnicą, że po jego uzdatnieniu będą mogli odprowadzać go do kanalizacji. Blef? Powiedział sprawdzam. Po trzech miesiącach pracy i pobraniu trzech próbek kondensatu, miejskie wodociągi wyraziły zgodę na odprowadzenie kondensatu do kanalizacji ściekowej. Testy wypadły pozytywnie. Separator kondensatu Sterling pracuje już ponad roku i generuje jeszcze większe oszczędności niż w pierwszym roku. Teraz wystarczy po prostu wymieniać wkłady filtracyjne, a nie cały separator, a to z kolei jeszcze niższe koszty pracy urządzenia.
Separator kondensatu
Zdaję sobie sprawę, że w mniejszych zakładach tego kondensatu może nie być tak dużo, ale jeśli separator kondensatu zarobi wyłącznie na koszty utrzymania to już jest sukces. Zysk dla środowiska i dla nas, gdyż działając w zgodzie z prawem nie musimy się niczego obawiać. Bądźmy eko, bądźmy rozsądni. To naprawdę się opłaca.
Do tematu podszedłem trochę inaczej niż większość handlowców nawiedzających zakłady produkcyjne z tekstem w stylu „musicie to mieć, bo inaczej grożą Wam kary”. To jest sprzedaż, której nie jestem zwolennikiem. Znacznie lepiej, gdy klient świadomie dokonuje zakupu, wiedząc co może zyskać, a nie na czym stracić. Zapraszam do dyskusji i kontaktu osobistego.
separator olej/woda

Używane sprężarki

Używane sprężarki

to hasło, które pada niejednokrotnie wśród osób poszukujących tanich rozwiązań. Czy to faktycznie jest takie atrakcyjne? Tak, jeśli znamy dane urządzenie i miejsce, w którym pracowała. Mógłbym zakończyć takim stwierdzeniem ten wpis wywołując burzę entuzjazmu u rodzimych handlarzy. Dosypię tu trochę dziegciu i już rozkładam to na czynniki pierwsze 🙂

Ilu znasz użytkowników, którzy sprzedają swoje sprawne sprężarki? Nie znasz prawda? To dlatego szukasz u pośredników. Jaką masz gwarancję, że dobrze trafisz? Żadną. To jest jeszcze większa ruletka niż zakup używanego auta. Jest bardzo dużo handlarzy (celowo nie używam określenia serwisów sprężarek), którzy sprowadzają zazwyczaj używane sprężarki z zagranicy (głównie rejon Niemiec), „usprawniają” i szukają klienta. Niemiec nie płacze, gdy sprzedaje kompresor, on się go pozbywa. Pozbywa się nie dlatego, że nowy jest ładniejszy i cichy czy wydajniejszy. Robi to zazwyczaj dlatego, że to złom, którego regeneracja nie jest opłacalna. Druga rzadko spotykana opcja to likwidacja zakładu. Podobny schemat jest też i w Polsce. Moi klienci kupując nowe sprężarki niejednokrotnie zostawiają sobie stare urządzenie jako zapas i tylko sporadycznie sprzedają, jeśli faktycznie nie będzie z nich użytku. Dość często odbieram telefon czy maila z propozycją zakupu używanej sprężarki, ponieważ firma jest zamykana. To są główne źródła pozysku starych maszyn. Może ktoś ma inne. Nie wiem, nie szukam. Za bardzo cenię sobie relacje z klientami by pakować ich na przyszłowiową minę.

Przejdźmy do finansów.

Przykładowa sprężarka o mocy 30kW to rząd wielkości 50.000 zł netto (umownie, nie skupiając się na producencie). Zabytek z poprzedniego wieku to +/- 18.000 zł netto. To jest jakieś 30% wartości nowej. Nowej sprężarki, która ma gwarancję (niektóre jak Ingersoll Rand nawet 5 letnią 🙂 ) Prawdziwa okazja. Oszczędzamy mnóstwo pieniędzy za 20 letnie urządzenie (a bywa i lepiej). Jeśli serwis był na czas i wykonywany jak książka przykazała to dobrze, ale nie zapominajmy, że przy takim roczniku niezależnie od ilości motogodzin mogą pojawiać się co chwilę nowe usterki. Zaczynając na elektryce, poprzez zawory, węże i na module śrubowym czy silniku elektrycznym kończąc. Każda taka usterka to spore wydatki, ponieważ części są niejednokrotnie droższe od odpowiedników w nowych sprężarkach. Dochodzi kwestia magazynowania i produkcji elementów urządzeń, które dawno wyszły z produkcji. Kiedyś Atlas Copco doliczał bodajże 20% do ceny części starych kompresorów. Pół biedy jeśli mamy taką sytuację. Gorzej jak trafimy na markę z dolnej półki. Znalezienie zaworu wlotowego do np. 15 letniego Mahle’a czy Fiaca graniczy z cudem, a jak się znajdzie to jego cena zwala z nóg użytkwnika, jak Adamka w ringu po ciosach Millera 😉 Zaczyna się rzeźba i szukanie rozwiązań niczym MacGyver. Oszczędności topnieją w oczach.

Używane sprężarki

Wspomniałem o przebiegu sprężarki. Na to zwraca każdy uwagę, ale nie każdy wie jak to odczytywać. Sprężarki mają, w zależności od producenta, zalecany remont modułu (stopnia) śrubowego po 20 – 40.000 roboczogodzin. Wiedzą też o tym handlarze, którzy cofają liczniki. Skoro w BMW serii 7 się da, to co za problem w sprężarce śrubowej? Tak, więc kupujemy używany 20 letni kompresor z przebiegiem 8.000 rh. Prawdziwa okazja. Stał w firmie mało używany (albo w laboratorium do testów – mój ulubiony jaki usłyszałem). Kalkulator w dłoń – 400 godzin rocznie. To trochę jak zakup 10 letniego Passata w dieslu z przebiegiem 100.000 km. Jakby sprężarka miała na liczniku 30.000 rh to kto by to kupił wiedząc, że powinien już być remont, albo że zaraz będzie konieczny? Tylko ten kto nie wie, że remont kapitalny to koszt co najmniej 1/3 wartości nowego urządzenia.
Handlarz musi zarobić, więc Karcher w dłoń i sprężarka jest czysta jak nowa. Wirniki w module ledwo się obracają albo łożyska wyją z rozpaczy? Pewna firma ogłaszająca się głównie na Allegro wpadła na genialny pomysł. Wymienili łożyska w module śrubowym nabijając je punktakiem, a następnie złożyli to do kupy (celowość tego słowa jest tu podkreślona) i poszła na sprzedaż. 2 tygodnie i się rozsypała kompletnie. Tak, też nie wierzyłem, że aż tyle „pracowała”.
Nie twierdzę, że tak robią wszyscy, ale niestety to bardzo częste zjawisko. Ostatnio zostawiliśmy na wynajem u klienta naszą sprężarkę na czas naprawy okazyjnie zakupionej przez niego używki. Gdy ją uruchamialiśmy padła propozycja ze strony klienta jej wykupu. Nie zgodziłem się. Nie było nawet rozmowy o cenie. Ciekaw jestem ilu z moich kolegów z branży rzuciłoby się na pewną sprzedaż. Nie zrobiłem tego z prostej przyczyny. Na wynajmie sprężarki pracują w różnych zmieniających się warunkach, do tego dochodzi wiek i zużycie. Nie mam pewności czy za miesiąc albo rok nie przytrafi się jej poważna awaria. W pierwszej chwili mógłbym wyjść na naciągacza i stracić klienta. Dlatego też zaproponowałem mu nową. Wolę budować bazę zadowolonych klientów sprzedając im wartościowe urządzenia, które pozwalają pracować i zarabiać na siebie.

Moja rada. Zadaj sobie pytanie: czy stać mnie na zakup używanej sprężarki. Pomyśl, policz i podejmij decyzję. Wybierz mądrze i nie patrz krótkowzrocznie.

Zawór bezpieczeństwa w sprężarce

Zawór bezpieczeństwa odgrywa znaczącą rolę w zabezpieczeniu kompresora czy też zbiornika ciśnieniowego. Jest to podstawowa rzecz, od której kontrolę zaczyna Urząd Dozoru Technicznego.

Doszedłem do wniosku, że warto wspomnieć jak ważne zadanie ma do spełnienia zawór bezpieczeństwa po oględzinach kompresora u nieświadomego użytkownika. Otóż wspomniany zawór ma za zadanie otworzyć się samoczynnie, gdy ciśnienie przekroczy zadaną wartość (w zależności od zamontowanego zaworu wartość ta będzie inna). Zawór dobieramy pod ciśnienie i przepływ tj. wydajność sprężarki. W sytuacji, gdy nastąpi jakaś awaria powodująca zwiększenie ciśnienia w układzie to zawór otwiera się upuszczając powietrze. Brak takiego zabezpieczenia może doprowadzić do katastrofy. Ciśnienie może np. spowodować rozerwanie zbiornika separatora, węża itp., a skutki mogą okazać się tragiczne, włącznie z utratą życia człowieka znajdującego się w pobliżu.

Jak zatem nazwać sytuację „naprawy” zaworu bezpieczeństwa takim oto sposobem?

Zawór bezpieczeństwa

A cóż to się tu wydarzyło? Panie, cały czas nam syczał i nie dało się pracować. To go zablokowaliśmy obciążnikami, by nie miał siły się otworzyć. 😀

I co nie da się? Da się! Jak się zapali w aucie CHECK ENGINE to wystarczy żarówkę kontrolki wyciągnąć z licznika i naprawione 😉

Problem w tym, że nikt nie zadał sobie problemu dlaczego on się otwiera i do czego służy. Sprężone powietrze potrafi wyrządzić sporo szkód. Polecam puszczenie luzem przewodu o przekroju 8 mm i długości 2 metrów pod ciśnieniem np. 6 bar przez 10 sekund. Radzę zakryć twarz i mieć na sobie pełne odzienie 😉 Robisz to oczywiście na własną odpowiedzialność 🙂 Po takim eksperymencie zrozumiesz co może się stać, gdyby wąż był zbrojony o 10 krotnie większej średnicy, a ciśnienie sięgałoby 10 barów.

Ciekaw jestem co by na to powiedział UDT 😀

Chrońcie swoje zdrowie i życie nie oszczędzając na zaworze bezpieczeństwa.

Serwis osuszaczy chłodniczych

Serwis osuszaczy chłodniczych czy też ziębniczych (różnie nazywane) to usługa, którą świadczy wiele firm. Problem w tym, że spora ich część robi to nielegalnie tzn. niezgodnie z prawem. Szokujące? Dla niezorientowanych w przepisach osób z pewnością tak. Wystarczy zapoznać się z ustawą o gazach cieplarnianych by dowiedzieć się, że uruchamianie i serwis urządzeń chłodniczych (a to dotyczy też osuszaczy sprężonego powietrza) powinien być wykonywany wyłącznie przez uprawnione do tego firmy. Mało tego personel musi mieć też odpowiednie kwalifikacje do wykonywania wszelkich prac. Jeszcze parę lat wstecz przepisy uwzględniały jedynie duże osuszacze, a teraz zaostrzono normy, więc musimy ustalić wielkość napełnienia w kilogramach mnożąc ją przez wartość współczynnika ocieplenia globalnego fluorowanego gazu cieplarnianego stosowanego w danym urządzeniu. W zależności od rodzaju stosowanego gazu (R134a, R404A, R407C, R507A itp.) inny jest przelicznik GWP. W praktyce już nawet niektóre najmniejsze osuszacze chłodnicze „łapią się” pod ustawę. Trwają pracę nad zaostrzeniem jeszcze bardziej tych przepisów, więc w przyszłym roku wszystkie osuszacze mogą być objęte ustawą.

Firmy, które nie mają certyfikacji unikają jak ognia tego tematu świadomie wprowadzając klientów w błąd i narażając ich na problemy z UDT. A to właśnie Urząd Dozoru Technicznego odpowiedzialny jest za wydawanie certyfikatu zarówno dla firm jak i pracowników. Oba warunki muszą zostać spełnione. Po przejściu specjalistyczych szkoleń i wyposażeniu w niezbędny sprzęt (tutaj odsyłam niezorientowaną konkurencję 🙂 do Rozporządzenia Ministra Rozwoju i Finansów z dnia 7 grudnia 2017 r. w sprawie minimalnego wyposażenia technicznego, procedur oraz systemu dokumentowania czynności przy prowadzeniu działalności, polegającej na instalowaniu, konserwacji lub serwisowaniu, naprawie lub likwidacji urządzeń, zawierających fluorowane gazy cieplarniane) możemy ubiegać się o certyfikację UDT by obsługiwać urządzenia chłodnicze. Wcześniej musimy wyłożyć kilkanaście tysięcy na wymagane urządzenia, tak na początek 🙂 Tutaj często następuje zderzenie ze ścianą, bo koszty są znaczące, a jeśli rotacja pracowników jest częsta to są w pewnym stopniu powielane. Nieznaczące? A jednak. Znam firmy, gdzie serwisant z rocznym stażem jest już starym, przepraszam za określenie, może lepiej użyć słowa doświadczonym pracownikiem, który w każdej chwili może odejść bądź wylecieć 😉

Na użytkowniku urządzeń chłodniczych, tudzież osuszaczy chłodniczych, ziębniczych spoczywa zgłoszenie i rejestrowanie przeglądów urządzeń w Centralnym Rejestrze Operatorów https://dbcro.ichp.pl podając numer certyfikatu firmy i serwisanta. Serwis osuszacza wymaga m.in. sprawdzenia szczelności instalacji, a wykonać można to tylko będąc do tego uprawnionym, bo inaczej usługa dla użytkownika jest nic nie warta.

serwis osuszaczy chłodniczych

Temat serwisu osuszaczy chłodniczych jest bardzo rozległy i nie wyczerpałem absoultnie tematu, a jednie zwróciłem na fakt obowiązujących przepisów. Nie mam zamiaru edukować tu firm serwisowych. Z prostej przyczyny zresztą, ta wiedza kosztuje 😉 Użytkownikom z kolei chętnie poszerzę temat aczkolwiek obowiązków operatora osuszacza sprężonego powietrza nie ma wiele. Do najważniejszych należy właśnie wypełnienie CRO zlecając uprzednio usługę certyfikowanemu przez UDT serwisowi.

Mam tylko nadzieję, że domowe lodówki kiedyś nie zostaną objęte dodatkowym rozporządzeniem. W końcu tam też są gazy cieplarniane 🙂