Elektroniczny spust kondensatu

Elektroniczny spust kondensatu jest urządzeniem dostępnym na rynku od bardzo dawna w różnych rodzajach. Zaczynając od najprostszych sterowanych elektrycznie poprzez spusty pływakowe, bezstratne w różnych konfiguracjach, kształcie itp. Bardzo często ten element pomijany jest przy zakupie urządzeń z racji ceny, oszczędności. Sęk w tym, że jest to krótkozwroczne widzenie.
Dlaczego? By na to odpowiedzieć posłużę się prostym przykładem. Powiedzmy, że w naszym zakładzie pracuje sprężarka o mocy nominalnej 30kW, która zasila zbiornik o pojemności 2000 litrów. Zbiornik ze standardową armaturą czyli ręczny kurek spustowy, który przynajmniej raz dziennie pracownik ma zadanie otwierać, by opróżnić zbiornik z kondensatu. Słowo klucz „ma zadanie”. Oczywiście zapomni 🙂 Oczywiście powie, że sprawdzał wczoraj. Proszę się nie obrażać, ale takie jest życie. Natłok obowiązków i to odchodzi na dalszy plan, aż w końcu przepada. Potem sytuacja przy serwisie sprężarki, że w zbiorniku jest nawet 400 litrów „wody”. A niech by to było nawet 200 to zamiast pojemności 2000 mamy 1800 litrów. Sprężarka częściej się załącza, wzrastają przebiegi jałowe, czas reakcji na spadek ciśnienia jest gorszy. Prowadzi to do jednego. Do wzrostu zużycia energii i wykorzystania sprężarki czyli kosztu eksploatacji. To są namacale pieniądze, które nam uciekają, a wystarczyłaby inwestycja kilkuset złotych w bezobsługowy elektroniczny spust kondensatu. Nie dość, że szybko się spłaca to jeszcze zwiększa komfort pracy.

elektroniczny spust kondensatu
Zgodnie z fachową wiedzą powinienem rzec by montować bezstratne spusty kondensatu, które nota bene swoje kosztują. Oczywiście, że powinienem, bo są dobrym rozwiązaniem, ale praktyka pokazuje, że często zawodnym. Może inaczej. Jeśli zmieniamy wkłady zgodnie z zaleceniami czy też czyściwy i wymieniamy zestawy naprawcze (w zależności od prodcenta mamy inny zakres prac) to one dość dobrze pracują, ale seriws jest kosztowny. Sam najczęściej stosuje i polecam elektroniczne spusty kondensatu z nastawą częstotliwości i czasu otwarcia zaworu. Właśnie z powodu o wiele niższego kosztu, ale też awaryjności. Proste rozwiązania bywają najlepsze w sensie niezawodności. Jeden minus to strata powietrza jeśli źle dobierzemy czas otwarcia zaworu. Można to jednak odpowiednio ustawić by efekt zmarginalizować.
Poniżej przedstawiam przykładowy film z montażu elektrycznego takie spustu.

Nic skomplikowanego 🙂

Nie ważne jaki spust wybierzesz. Na pewno szybko docenisz jego obecność 😉

Zanik fazy

Zanik fazy podczas pracy silnika elektrycznego stanowi poważne zagrożenie, z którego powinniśmy sobie zdawać sprawę. Wszystkie nowe maszyny i urządzenia są bardzo wrażliwe. Rozbudowana elektronika wymaga zapewnienia dobrej ochrony. Wyobraźmy sobie sytuację, gdzie w czasie pracy silnika uszkodzeniu uległa jedna z linii, faz. Wiadomo że silnik zacznie charakterystycznie buczeć, grzać się, i tylko patrzeć jak stanie w ogniu, choć napięcie w tej uszkodzonej linii może mieścić się w granicach przewidzianych normami. Zagrożony w takim przypadku jest nie tylko silnik, ale reszta zasilanych odbiorników. Kolejność faz wpływa na kierunek obrotów wirnika silnika. Niewłaściwa kolejność faz podczas załączania lub ich zmiana podczas pracy silnika może uszkodzić lub zniszczyć nie tylko podłączony silnik, ale również inne elementy toru napędowego i urządzenia napędzane. Dlatego szybkie wykrycie niewłaściwej kolejności faz jest szczególnie ważne w przypadku maszyn zawierających części wirujące i ruchome jak np. kompresory czy pompy. Zanik faz może spowodować zadziałanie rozłącznika. Zaniki faz mogą skutkować uszkodzeniem silnika, a znaczne nagrzewanie się przewodów zasilających może wywołać pożar. Uszkodzeniu ulec może cała instalacja wewnątrz danego urządzenia oraz jej sterownik. Koszty mogą być znaczące.
Ochronić się można w dość prosty i tani sposób. Pomocne jest zamontowanie czujnika zaniku faz, którego cena waha się między 70 a 200 zł.
czujnik zaniku fazy
Czujnik zaniku fazy przeznaczony jest do zabezpieczenia silnika elektrycznego zasilanego z sieci trójfazowej w przypadkach zaniku napięcia w co najmniej jednej fazie, symetrycznego spadku napięć w trzech fazach lub asymetrii napięć między fazami, grożącymi zniszczeniem silnika. Zanik napięcia w co najmniej jednej, dowolnej fazie lub asymetria napięciowa między fazami powyżej ustawionego progu spowoduje wyłączenie silnika. Jego wyłączenie nastąpi również w przypadku symetrycznego spadku napięć międzyfazowych we wszystkich trzech fazach poniżej 320V. Wyłączenie następuje zazwyczaj z opóźnieniem kilku sekundowym, aby zapobiec odłączeniu silnika przy przypadkowym, chwilowym spadku napięcia. Ponowne załączenie nastąpi automatycznie przy spadku asymetrii o 5V poniżej ustawionego progu.
Inną sprawą jest awaryjne wyłączenie maszyny. W przypadku braku zabezpieczeń niezwykle ważna jest przytomność i świadomość pracowników utrzymania ruchu by szybko zatrzymać urządzenie. Od ich reakcji zależy stan uszkodzeń. Miałem styczność z sytuacją, gdzie pracownik po zaniku fazy, a konkretnie dwóch (zanikła zanim dobiegł do wyłącznika awaryjnego) niezwłocznie wyłączył sprężarkę. Niestety pracowała akurat na dociążeniu, co spowodowało „wyrzucenie” oleju przez filtr powietrza i ogólne zanieczyszczenie kompresora wewnątrz jak i na zewnątrz. Skończyło się jedynie na strachu i małych stratach, dzięki szybkiej reakcji.

Wyciek oleju
Podsumowując dobrze jest inwestować w zabezpieczenia by uchronić się przed niepotrzebnymi i kosztownymi przestojami.

Leasing sprężarki – czy to się opłaca?

Leasing jako forma finansowania najpopularniejsza jest w przemyśle motoryzacyjnym. Obecnie bardzo dużo, żeby nie powiedzieć większość, firm korzysta z tej formy nabycia aut. Czy podobnie można zrobić z parkiem maszynowym? Oczywiście, że można i tak też się dzieje. Nie jest to tak powszechne jak w przypadku aut, ale zyskuje na popularności szczególnie, wówczas gdy ceny nowych kompresorów idą w dziesiątki tysięcy złotych.
Leasing sprężarki powietrza to dobra inwestycja. Angażujemy kapitał własny w małym stopniu, zapewniając sobie optymalne obciążenia podatkowe i oczywiście pełne rozliczenie podatku VAT. Księgowi na pewno to docenia.
Firma zyskuje nowe urządzenie, które zarabia na siebie od początku pracy, a przez to zarabia na raty leasingowe. Przy mniejszych wydatkach firma może zacząć bądź zwiększyć produkcję. To naprawdę proste rozwiązanie.
Użytkownicy szukają też często i wygodnych rozwiązań, rozumiejąc przez to zaliczenie kosztów kilkuletniego serwisu w leasing. Nie jest to jednak takie proste. Wiązałoby się to ze sztucznie napompowanymi kosztami, gdyż serwis musiałby się „zatowarować” na kilka lat do przodu, zapłacić wyższe podatki dochodowe itp., co oczywiście odbiłby sobie na kliencie musząc podnieść łączną wartość zamówienia. Bywa, że zestawy serwisowe się zmieniają, a deklarowane wykorzystanie urządzenia odbiega od założeń. Wówczas trzeba zmieniać warunki wykonywania serwisu, co przy już uruchomionym leasingu jest gigantycznym problem.
Lepszym i korzystniejszym rozwiązaniem jest chociażby ryczałtowe rozliczanie np. stałą miesięczną opłatą. Wówczas koszty są równomiernie rozłożone. W tej sytuacji łatwiej jest zmienić warunki wykonywania serwisów, gdyż na bieżąco obserwujemy czy założenia początkowe są zgodne z rzeczywistością. Klient ma jasną sytuację, nie przepłaca, a sprzedawca mniejsze obciążenia. To jest opcja, do której osobiście bardziej się skłaniam. Jednakże najkorzystniejszym rozwiązaniem, mimo wszystko, jest standardowe pełne rozliczanie po każdej wykonanej usłudze. Zapewne bardziej „boli” otrzymanie jednej faktury niż 12-stu mniejszych, ale negocjuje się wówczas znacznie lepiej. W tym wypadku księgowi mają zawsze najwięcej do powiedzenia 🙂
Podsumowując krótki wywód polecam na sprawdzenie czy producent, dealer oferuje nam możliwość leasingowania sprężarki powietrza, a jak nie to rozejrzenie się we własnym zakresie. Wybór firm leasingujących maszyny może nie jest tak duży jak w przypadku leasingowania samochodów, ale znajdzie się kilku dobrych graczy. Począwszy od Getin Leasing, poprzez EFL czy na WBK kończąc.

Chroń swoje dane

Tym razem poruszę temat nie koniecznie związany ze sprężonym powietrzem, aczkolwiek jego zakres klasyfikowany jest często, głównie za sprawą informatyków, do miana czwartego medium.
Spotkałem się w ostatnim czasie z problemem utraty danych, co jak każdy potrafi sobie wyobrazić jest dość drastycznym doświadczeniem. Nikt nie lubi tracić bezpowrotnie gromadzonych informacji, prezentacji czy zdjęć. Bez znaczenia czy są to dane prywatne czy służbowe. Na tych drugich nam jednak szczególnie zależy, bo bez nich praca jest bardzo uciążliwą bądź tez niemożliwa.
Zapobiegnięcie takim problemom w przyszłości jest jednak proste. Idąc za radą znajomego uruchomiłem dodatkową powierzchnię na gromadzenie danych w „chmurze”. Zawsze byłem sceptyczny do tego rozwiązania bojąc się o bezpieczeństwo danych czy też problem z dostępem. Przekonałem się, że było to jednak błędne rozumowanie. Dysk w „chmurze” to nic innego jak dodatkowy dysk twardy, do którego mamy dostęp przez Internet. Magazynując tam dane zapasowe jestem pewny, że w przypadku awarii komputera moje najważniejsze dane są bezpieczne, a dodatkowo mam dostęp do nich przez telefon czy tablet. Moja mobilność i szybkość działania wzrasta.
Dropbox
Ktoś może spytać o koszty, ale jest kilka ofert na rynku gdzie można zupełnie za darmo cieszyć się przestrzenią do nawet 16GB. Mam tu na myśli usługę DropBox. Korzystając z linku polecającego do dropboxa możesz założyć własną przestrzeń o pojemności 2GB wzbogaconą o dodatkowe 500MB z tytułu polecenia. Za opłatą można otrzymać nawet 100GB i więcej.
Myślę, że jest to dobre rozwiązanie zapewniające bezpieczeństwo pracy. Zapewniam, że problemy z komputerem nie przeszkodzą już mi w publikacji kolejnych artykułów.